Pieniądz. Historia ludzkości
Od najdawniejszych prób stworzenia systemu finansowego, narodziny handlu opartego nie na barterze, ale na pieniądzu, przez bicie monet w Cesarstwie Rzymskim, wieki ciemne, rozkwit Florencji, a potem Amsterdamu, po wymyślenie pieniądza papierowego, powstanie Stanów Zjednoczonych, walutę opartą na złocie (lub srebrze) po kryptowaluty. Według Davida McWilliamsa pieniądz to kluczowa technologia, definiująca nasz gatunek - i trudno temu zaprzeczyć, skoro od wieków nasze życie toczy się wokół tego, jak zdobyć pieniądze konieczne, by przeżyć albo jak zdobyć więcej pieniędzy, by żyło się nam lepiej.
McWilliams dosyć mocno skacze po
całej historii, więc jest to historia dość ogólna, opowiedziana w dużym
uproszczeniu, raczej z poziomu wybranych i mniej znanych wydarzeń oraz
postaci (np. nie znajdziemy tu omówienia najważniejszych teorii
ekonomicznych, a nawet najważniejszych ekonomistów, jak Adam Smith czy
J.M.Keynes, za to mamy Fibonacciego, Gutenberga, Johna Lawa i Aleksandra
Hamiltona) i raczej polegająca na omówieniu pewnych mechanizmów,
związanych z ekonomią, niż konkretnych faktów. Są tu też obserwacje
natury socjologicznej, np. to jak pieniądz niewątpliwie napędza też
mobilność społeczną (pod warunkiem, że nie żyje się w społeczeństwie o
sztywnej hierarchii):
Pieniądz to czynnik prowokacyjny, a jedną z jego najbardziej rewolucyjnych cech jest zdolność do napędzania awansu społecznego. Przedstawiciele wyższych sfer są tego świadomi i obawiają się tego. Prywatne kluby, elitarne uczelnie i inne działania wykluczające postronnych służą właśnie temu, żeby zamknąć zwodzony most przed nosem bogatych parweniuszy.
I za to daję “autoru” z kolei plusa: za to jak autor objaśnia w ogóle ideę pieniądza i obracania nim, roli państwa w kreowaniu pieniądza, pieniądza fiducjarnego, a na koniec kryptowalut - i przyznania, że te ostatnie nie spełniają wymogów, by nazwać je środkiem płatniczym, bo obecnie służą głównie lokacie kapitału, a w ogóle to kryptowaluty są odpowiedzią na nieistniejący problem. Co nie zmienia faktu, że są obecnie mocno lansowane i następna batalia w sferze ekonomii będzie dotyczyć właśnie starcia pieniądza państwowego z prywatnym. Doceniam też przyznanie, że ekonomia w praktyce wcale nie działa tak, jak to wymyślili sobie ekonomiści, gdyż człowiek bynajmniej nie jest istotą tak racjonalną i często podejmuje decyzje (także finansowe) pod wpływem emocji lub innych ludzi (psychologia tłumu): tak działają “runy” na jakąś walutę lub panika na giełdzie. Z tego powodu przewidywania ekonomistów też często nijak się mają do rzeczywistości, tylko że na nasze nieszczęście obecnie rządzący są wpatrzeni w cyferki i traktują ekonomistów jako wyrocznię. Ekonomiści też zresztą potrafią się bardzo różnić w swoich poglądach i propagować zupełnie różne rozwiązania.
Pieniądz jest zatem pojęciem czysto abstrakcyjnym, w które uwierzyliśmy (podobnie jak w wiele innych idei), a które zastąpiło realne potrzebne nam przedmioty i usługi. Samo to należy uznać za genialne osiągnięcie ludzkości. Ale jestem sceptyczna co do myśli, która w zasadzie przewija się przez tę książkę, że to dzięki pieniądzowi nasza cywilizacja się rozwinęła. McWilliams twierdzi, że ponieważ wynalezienie pieniądza wymagało abstrakcyjnego myślenia, posługiwania się pojęciami/zamiennikami rzeczy, to pociągało za sobą wzrost złożoności umysłowej, a co za tym idzie wzrost złożoności także struktur społecznych, rozwój filozofii, nauki, a nawet religii. Nawet teoria ewolucji była - według McWilliamsa - inspirowana ekonomią, a nie obserwacją natury…
Skąd wziął się ten rozkwit filozofii, ekonomii, medycyny, demokracji, a wreszcie jakże współczesna idea zaangażowanego obywatela i republiki? Zachodzące jednocześnie zjawiska, którymi była ewolucja greckiej myśli i rozprzestrzenianie się pieniądza (...) są ze sobą powiązane zbyt mocno, by uznać je za zwykły zbieg okoliczności.
I tego mi w Pieniądzu brakowało: odrobiny krytycznego nastawienia wobec tej "cudownej technologii". Autor wygodnie wybiera te wydarzenia z dziejach świata, które potwierdzają jego tezę, omawia historię tych, którym się powiodło dzięki pieniądzom, a pomija tych, którzy ucierpieli przez procedery napędzane chciwością. Na przykład wypadałoby wspomnieć, że pierwszymi bankierami byli Templariusze i że za to zostali skasowani przez króla Francji, mającego chrapkę na ich bogactwa. Ten sposób na przejęcie kościelnych dóbr zresztą potem został powtórzony przez Henryka VIII czy przez państwa przechodzące na protestantyzm. Ta religia zresztą ma zupełnie inny stosunek do pieniędzy, niż katolicyzm (jak wiemy Chrystus nie był fanem bogaczy):
(...) protestantyzm pochwalał zarabianie pieniędzy na ciężkiej pracy, a także przedsiębiorczość. Dla kalwinistów (...) bogactwo i oszczędności świadczyły o pewnym miejscu w niebie. Interpretacja ta postawiła na głowie tradycyjne chrześcijańskie podejście do pieniądza, bogactwa i ubóstwa. Można by powiedzieć, że od tamtej pory pieniądz miał swoją własną religię.
Książka nie ma nic wspólnego z nudnym, historycznym wykładem, autor pisze z literackim polotem, umiejętnie oddając klimat dawnych czasów, przytacza liczne ciekawostki i anegdotki, kilka razy nawet parsknęłam śmiechem, zatem tu kolejny plus: za umiejętność zaciekawienia czytelnika i przystępne wyjaśnienie problemów ekonomicznych. W tym zwrócenie uwagi na pewne kwestie, nad którymi się wiele nie zastanawiamy, traktując je jak oczywistości, którymi wcale nie są. Na przykład, jesteśmy dziś tak przyzwyczajeni, że pieniądz to coś czym zarządza państwo (i jak ważne jest dla niego państwo), że nie przychodzi nam do głowy, że mogą być jakieś prywatne pieniądze, a tymczasem historia ludzkości pełna jest takich przypadków. Kryptowaluty to też przecież pieniądze prywatne. Tak samo ciekawe są spostrzeżenia McWilliamsa odnośnie deficytu w budżecie państwa (pogląd keynesowki), który jest wiecznie straszakiem, a nic [strasznego] z tego nie wynika:
uważam, że władze mają więcej swobody budżetowej, niż do tej pory sądzono, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że głosy przeciwko dotacjom budżetowym i interwencjonizmowi państwa są motywowane ideologicznie.
Gatunek: historyczna







Komentarze
Prześlij komentarz