• ...umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość...

    Dwaj bracia


    Ostatnio przydarzyła mi się bardzo niefajna historia: człowiek, z którym współpracowałam, któremu ufałam, wspierałam, no i którego traktowałam jak przyjaciela, chciał mnie oszukać i potraktował mnie jak popychadło...  To był z jego strony pewien rodzaj przemocy, bo wykorzystał swoją silniejszą pozycję - zamiast rozmawiać, stwierdził, że po prostu weźmie sobie to, czego chce, bez względu na to, co ja o tym myślę. Byłam w szoku, bo nie było żadnej przyczyny takiego zachowania - sytuacja była dla mnie po prostu irracjonalna. Przeżywałam to nie śpiąc po nocach, z gniewu i bezsilności. Czytając Dwóch braci, wyobraziłam sobie, że coś takiego spotyka mnie nie tylko ze strony jednej osoby, ale ze strony całego społeczeństwa: nagle odwracają się ode mnie sąsiedzi, znajomi, przyjaciele - ludzie, których znam od lat - naraz traktują mnie jak człowieka gorszej kategorii, którego można znieważać, wykorzystać, odebrać mu wszystko, a w końcu nawet zabić... I nic nie mogę z tym zrobić, nie mogę się do nikogo zwrócić, domagać się sprawiedliwości, bo zadekretował to rząd, bo to wszystko dzieje się w "majestacie prawa". Teraz prawem stała się przemoc i bezprawie, a ja jestem zupełnie bezsilna i opuszczona. Tak właśnie czuli się Żydzi w hitlerowskich Niemczech. Czytałam już dużo książek o tej tematyce, ale mało która z nich tak mnie poruszyła. Dlatego czytałam ją długo (jak na moje standardy) - jej lektura była dla mnie po prostu bolesna. Być może dlatego, że autor skupia się na losach jednej rodziny, którą pozwala nam poznać i polubić, pokazuje, że byli to zwykli ludzie, pragnący żyć, pracować, kochać się, jak wszyscy inni - a zostało im to brutalnie odebrane. I to właściwie z dnia na dzień, co też musiało być potężnym szokiem.  Tak samo, jak to, że to zło, te krzywdy spotykały ich z rąk ludzi, którzy przecież dobrze ich znali, tak jak napisałam: kolegów, sąsiadów, znajomych. Klientów, pracowników.

    Ben Elton nie bawi się w niuanse, stawia na wyrazistość; ta powieść jest bardzo filmowa: powiewające swastyki, zalewający miasto ludzie w brunatnych mundurach, horror kryształowej nocy. Przez to też szarpie duszę, wywołuje niedowierzanie, oburzenie, ogłusza. Paulus i Otto - dwaj bracia, urodzeni akurat w tym samym czasie, co NSDAP, wychowywani w Berlinie, w czasach najpierw szalejącego kryzysu, a potem dochodzenia do władzy Hitlera. W żydowskiej rodzinie, lecz jeden z nich Żydem nie jest, bo został adoptowany. Dagmara - ubóstwiana przez nich córka żydowskiego przedsiębiorcy, wodząca braci za nos oraz Silke, Niemka, córka zatrudnionej przez rodziców Paulusa i Ottona służącej. Połączyło ich dzieciństwo, Hitler odebrał im młodość. Co się z nimi stanie, które z nich okaże się najsilniejsze, które jakie ideały i wartości będzie wyznawać? Które przeżyje wojnę? Ich losy stały się dla mnie tak ważne, jakby te postaci żyły naprawdę. Podobnie rodziców bliźniaków - Wolfganga i Friedy, nowoczesnej i pięknej pary, muzyka i lekarki, którym nie pozwolono cieszyć się sobą, wychowywaniem dzieci i swoimi pasjami. Trochę jedynie denerwuje zaślepienie braci na punkcie Dagmary, rozpieszczonej dziewczyny, która z samych wyżyn spada na samo dno społeczne...

    Przerażające jest to, jak szybko niebezpieczne, patologiczne idee mogą się rozprzestrzenić i znaleźć wśród ludzi poparcie, i to także wśród ludzi wydawałoby się rozsądnych i inteligentnych. A ta garstka o najwyższym poziomie moralności, która nie ugina się przed konformizmem mas, zostaje w końcu zakrzyczana i wyeliminowana. Historia nazizmu i II wojny światowej jest pod tym względem naprawdę przerażająca: miliony ludzi ogarniętych nienawiścią za sprawą jednego szaleńca. Zdolnych do zabijania niewinnych, jak zombie. Rozpętujących piekło na ziemi, doprowadzających do wydarzeń o daleko idących konsekwencjach dla całego świata i na długie lata. To rzeczywiście chyba były najmroczniejsze czasy w historii naszej cywilizacji. Strasznie współczuję ludziom, którzy mieli pecha wtedy akurat żyć... Książka bardzo smutna i wstrząsająca. Cóż tu więcej pisać - przeczytajcie.

    Gatunek: powieść historyczna
    Główny bohater: Paulus i Otto
    Miejsce akcji: Berlin
    Czas akcji: lata 20 i 30-te XX wieku
    Ilość stron: 520
    Moja ocena:  6/6

    Ben Elton, Dwaj bracia, Wyd. Zona Zero, 2015

    Książka bierze udział w wyzwaniu Grunt to okładka oraz Czytam opasłe tomiska 

    4 komentarze:

    1. Aż poczułam ciężar tej książki... Tematyka mi dość daleka, ale opisane świetnie. Dobitnie.

      A zachowanie, jakiemu wyraz dał Twój współpracownik należy piętnować - również go doświadczałam.

      OdpowiedzUsuń
    2. Przykro mi z powodu Twojej bolesnej sytuacji :( Natomiast powieści historyczne bardzo lubię, powyższą mam w planach i koniecznie chcę ją przeczytać.

      OdpowiedzUsuń
    3. Ludzie potrafia byc paskudni. Trzymaj sie!
      A co do "Dwóch braci" , do których sie przymierzam od pewnego czasu, to polecilabym Ci ksiazke Freda Uhlmana "Reunión". Nie wiem, czy jest przetlumaczona na polski, ale na pewno na angielski. Krótka i zwiezla historia przyjazni dwóch niemieckich nastolatków, aryjczyka i Zyda, w latach 30-tych XX w. I wlasnie ta zwiazloscia powala na kolana.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Widzę, że jest przetłumaczona...ależ to miniaturka...

        Usuń

     

    About Me

    Moje zdjęcie
    Katowice, Śląsk
    Mól książkowy starej daty. Z urodzenia i zamieszkania Ślązaczka, choć serce ciągnie mnie w góry. Kocham przyrodę, ciepło i słońce. Zachwycają mnie krajobrazy południowej Europy, jestem italofilką. Uwielbiam koty i żałuję, że mam zbyt małe mieszkanie, by przygarnąć jeszcze co najmniej jednego. Najlepiej rudzielca :) Kontakt do mnie: joly_fh@gazeta.pl