• ...umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość...

    Krew i piękno


    Jeśli oglądaliście wyśmienity serial Rodzina Borgiów, to mniej więcej znacie fabułę nowej powieści Sarah Dunant. Mogłaby ona powstać na podstawie serialu, albo na odwrót. Z niewielkimi modyfikacjami. Faktów nowych tu nie znajdziecie, raczej ich interpretacje. Co nie znaczy, że nie warto się z tą książką zapoznać. Mamy kardynała Rodrigo Borgię, który właśnie zostaje obwołany papieżem. Dorobił się pokaźnej gromadki dzieci: Cezara, Juana, Lucrezii i Jofrego, o które teraz musi zadbać, obdarowując je stosownymi beneficjami, czy to kościelnymi, czy też świeckimi. Ma też młodziutką kochankę. Sarah Dunant rezygnuje z co bardziej kontrowersyjnych wątków w historii tego rodu (o ile fakt, że papież ma kochanki i dzieci samo w sobie nie jest wystarczająco kontrowersyjne). Można dyskutować, czy jest to wybielanie zbrodniarzy, czy też raczej oddanie sprawiedliwości oczernionym. Moim zdaniem powieść zyskuje przez to na historycznej rzetelności - wszak wiele czynów przypisywanych Borgiom to mity, pomówienia i spekulacje, na które nie znajdujemy potwierdzenia. Sama autorka stwierdza, że Borgiowie ucierpieli od złej prasy jak mało kto w historii. Fakt faktem, że fascynują od wieków, stanowiąc symbol zepsucia i deprawacji. Piękno, władza i bogactwo splecione w jeden potężny węzeł. Któż byłby w stanie im się oprzeć?

    Kadr z serialu Rodzina Borgiów
    Intrygi i zdrady. Ciągłe roszady sojuszników. Korupcja, nepotyzm, rozpusta, kupczenie odpustami. Co to były za czasy! By przetrwać trzeba było być nie lada czujnym i gotowym na wszystko. Nic dziwnego, że pontyfikat Aleksandra VI dzieli już tylko kilkanaście lat od reformacji religijnej. Dunant eksponuje dwa wątki: polityki uprawianej przez Rodrigo Borgię i Cezara oraz rodzinnych więzów, które określają każdego z głównych bohaterów. Każdy z nich jest przede wszystkim Borgią i jako taki, musi podporządkować swoje indywidualne cele sprawom wyższej wagi. Ah, jakim wytrawnym graczem jest papież, a i najstarszy syn mu w niczym nie ustępuje. Mówcie co chcecie, ale Rodrigo Borgia wcale nie był gorszy od innych, rozpustnych sług bożych. Był od nich tylko sprytniejszy. Frank Underwood z House of Cards, mógłby tylko się od niego uczyć. Uprawiana przez Aleksandra VI polityka jest niczym piękny, lecz zabójczy taniec. Najmniejsze potknięcie może nieść za sobą katastrofalne skutki. Oczywiście polityka ta nie ma nic wspólnego z krzewieniem wiary - papież zachowuje się jak świecki władca, dbający przede wszystkim o własne interesy. Rodrigo chce bowiem, by jego ród się umacniał poprzez odpowiednie sojusze, atrakcyjne mariaże i przejmowanie kolejnych ziem (właśnie by tego uniknąć został ustanowiony celibat...). Szczególnie odbija się to na Lucrezii, która decyzją ojca przechodzi z rąk do rąk, od jednego męża do drugiego, a jej uczucia nie mają tu nic do rzeczy. Nawet mimo tego, że jest ukochaną córeczką tatusia i ukochaną siostrzyczką Cezara.

    Jednych w tej powieści zachwyca wartka akcja i intryga goniąca intrygę, mnie raczej fascynują dramatis personae i ich ujęcie w misterną siatkę powiązań. Lucrezia w Krwi i pięknie to ta sama słodka, niewinna dziewczynka, którą widzieliśmy w filmie, za to Cezar wzbudza już o wiele mniej sympatii. Owszem, jest przystojny i inteligentny, ale równie okrutny i egoistyczny. Nie waha się krzywdzić nawet najbliższych, byle osiągnąć to, co sobie zamierzył. A o siostrę jest chorobliwie zazdrosny... Dla mnie zawsze jednym z najbardziej tragicznych epizodów tego rodzinnego dramatu było zamordowanie Alfonsa Aragońskiego - wobec faktu, że Lucrezia naprawdę go kochała, a to w tamtych czasach w małżeństwach aranżowanych było naprawdę rzadkością. Fortuna jednak odwróciła się od Cezara, choć wydawałoby się, że może on mieć wszystko. W Krwi i pięknie widzimy, jak niszczy go choroba - nieszczęsny, był jedną z pierwszych ofiar syfilisu, który przywleczony do Italii przez francuskich żołdaków, niebawem spadł na całą cudzołożącą Europę, niczym karząca ręka Boga.

    Cieszę się, że pisarka oparła się pokusie napisania po prostu jakiejś fikcyjnej historii czerpiącej ze złej reputacji rodu Borgiów, jakich powstało już wiele. Krew i piękno jest może ciut konserwatywna, jeśli chodzi o tematykę, ale za to nowoczesna w stylu i sposobie interpretowania historii. Pochwały, które padają pod jej adresem, iż jest to lektura ambitna, dzieło pisarki u szczytu formy, są w pełni zasłużone. To wysmakowana powieść z perfekcyjnie dopracowanymi portretami bohaterów oraz wiarygodnie odmalowanym tłem historycznym. Nie brakło w niej opisów rzymskich ulic - miasta w XV wieku wcale nie zachwycającego, a raczej podupadającego - strategii militarnych czy wzmianek o kiełkującej renesansowej sztuce. Piękno zdań układanych przez Dunant mnie oczarowało. Napisana jest eleganckim językiem, w którym znalazło się miejsce dla takich słów jak fertyczny, filuterny, czy postponować. Zapewne spora w tym zasługa tłumaczki, która nota bene zamieszcza w książce kilka słów od siebie.

    Nawet nie wiecie, jak się ucieszyłam, gdy na koniec przeczytałam, że pisarka planuje kontynuację Krwi i piękna - która zapewne już się pisze. Interesuje mnie szczególnie postać Lucrezii. Co się z nią działo w Ferrarze, gdzie wywędrowała ze swoim trzecim mężem i skąd wzięła się jej czarna legenda trucicielki?

    Metryczka:
    Gatunek: powieść historyczna
    Główny bohater: Rodrigo, Cezar i Lucrezia Borgiowie
    Miejsce akcji: Rzym
    Czas akcji: koniec XV wieku
    Ilość stron: 653
    Moja ocena: 6/6

    Sarah Dunant, Krew i piękno, Wyd. Black Publishing, 2014


    Przy okazji jeszcze słów kilka na temat innej książki o Borgiach, już nie tak zachwycającej, jak Krew i piękno. Cezar, syn Aleksandra VI zasłynął z militarnych podbojów Italii i dokonywanych w ich trakcie okrucieństw. Sposoby jego działania zainspirowały Nicolo Macchiavellego do napisania Księcia. W serialu HBO Cezar jest przystojnym młodzieńcem, przywiązanym do swojej siostry Lukrecji. Śmiem stwierdzić, że w efekcie tego serialu, rodzina Borgiów zyskała bardzo wielu "fanów"... Także w znakomitej powieści A ziemia płonie bardziej Cezarowi współczujemy, niż się go boimy. Myślę, że tego typu przekazy przyczyniają się do zafałszowania obrazu tego człowieka - umykają gdzieś jego czyny i przestaje nam przeszkadzać ich niemoralność. Nie inaczej jest z powieścią Arael Zurli - Szatan z papieskiego rodu. W gruncie rzeczy jest to powieść tylko z pozoru. Niby mamy narratora, którym jest fikcyjny towarzysz Borgii, Diamante di Roma, niby mamy jakieś dialogi, ale nie ma w tej książce żadnej intrygi, ani akcji - niczego więcej poza opowieścią o Cezarze i jego poczynaniami, które znane są z kart historii, tj. podbojami kolejnych miast. Obszerne fragmenty, w których autorka relacjonuje skomplikowaną sytuację polityczną na terenie Italii (w tym manewry królów francuskich oraz przepychanki wokół przejęcia Neapolu), wojskowe działania Borgii oraz układy pomiędzy rodami panującymi w poszczególnych miastach-państwach włoskich. Jest tego zdecydowanie zbyt dużo i sprawia to, że książka ma przyciężki charakter i zdecydowanie bliżej jej do typowej monografii historycznej, niż beletrystyki. Cezar Borgia gdzieś w tym ginie, nie otrzymujemy przekonującego, wyrazistego obrazu tej postaci, jego rysu charakterologicznego. Czytelnikowi na podstawie skąpych informacji trudno jest wyrobić sobie o nim swoją własną opinię, zwłaszcza o tym, czy i dlaczego osobowość Cezara istotnie zmieniła się na gorsze - o czym informuje nas narrator. Dziś te zmiany przypisywane są wpływowi kiły, na którą chorował Borgia (jak zresztą większość ludzi w owym czasie). Narrator również wielokrotnie wspomina, że Borgiowie wcale nie popełnili wielu nikczemności, o jakie są oskarżani, np. kazirodztwa czy trucicielstwa. Wolałabym jednak nabrać samej takiego przekonania, czytając książkę i śledząc wydarzenia, a nie być o tym odgórnie informowana.

    Myślę zatem, że autorce udało się stworzyć całkiem niezłą książkę historyczną, ale powieść już gorszą - i niepotrzebnie Szatan został ubrany w szatki powieści. Bardzo mało w nim bowiem fikcji, puszczania wodzy fantazji, subtelności, natomiast bardzo dużo faktów, nawet zbyt dużo. Nie udało się również autorce oddać niuansów, związanych z grą o władzę, z których przecież zasłynął Borgia. Na plus należy zaliczyć przekonujący opis realiów epoki - np. strojów, obyczajów, czy skutków syfilisu, dręczącego czasy renesansu.

    Metryczka:
    Gatunek: powieść historyczna
    Główny bohater: Cezar Borgia
    Miejsce akcji: Rzym/Italia
    Czas akcji: koniec XV wieku
    Ilość stron: 448
    Moja ocena: 3,5/6

    Arael Zurli, Szatan z papieskiego rodu. Prawdziwe życie Cezara Borgii, Wyd. Bellona, 2013

    Książki biorą udział w wyzwaniu Czytam opasłe tomiska

    1 komentarze:

    1. Serial bardzo mi sie podobal, zwlaszcza Jeremy Irons jako Rodrigo. Lata temu czytalam jakas ksiazke historyczna o Lukrecji i reszcie rodu - nie pamietam tytulu, ale to, ze byla bardzo interesujaca. Nie przepadam za powiesciami historycznymi, zdecydowanie wole historie w formie czystej.

      OdpowiedzUsuń

     

    About Me

    Moje zdjęcie
    Katowice, Śląsk
    Mól książkowy starej daty. Z urodzenia i zamieszkania Ślązaczka, choć serce ciągnie mnie w góry. Kocham przyrodę, ciepło i słońce. Zachwycają mnie krajobrazy południowej Europy, jestem italofilką. Uwielbiam koty i żałuję, że mam zbyt małe mieszkanie, by przygarnąć jeszcze co najmniej jednego. Najlepiej rudzielca :) Kontakt do mnie: joly_fh@gazeta.pl