• ...umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość...

    To, co tygryski lubią najbardziej...


    ... czyli stosik. Tak, wiem, że to lubicie :). Ja też uwielbiam ten moment, kiedy przychodzi do mnie paczka z pachnącymi drukiem książkami, albo kiedy przynoszę do domu kolejne tomiska z biblioteki. Właściwie ten drugi moment nawet bardziej, bo upolowanie czegoś w bibliotece może być sztuką, a poza tym do biblioteki mogę sobie chodzić do woli: nie ogranicza mnie ani cena, ani miejsce w domu na książki. Za każdym razem obiecuję sobie, że "tylko oddam" i nie będę brać nic nowego, bo przecież mam tyle do czytania w domu, ale te obietnice zawsze spełzają na niczym. I tak, wczoraj poszłam do biblioteki, z wyżej wymienionym solennym postanowieniem, bo przecież jak pojadę na wakacje, to nie będę miała czasu tyle tego przeczytać, i oczywiście nie mogłam się powstrzymać na widok nowości. Oto i one, najświeższe pozycje z wypożyczalni:



    Już jutro recenzja jednej z książek, uwidocznionych na powyższych zdjęciach.

    Mundialowe emocje spowodowały u mnie nagłą chęć zatopienia się w lekturach futbolowych i o mało co, stosik zakupowy nie byłby całkowicie zdominowany przez te książki. Odczekałam jednak chwilę, wzięłam oddech i się powstrzymałam. W końcu nie samym futbolem człowiek żyje. Z planów ostała się (póki co) tylko biografia Thierry Henry'ego oraz Bramkarz.


    Dokonałam niniejszym mojego pierwszego zakupu książek spod znaku wydawnictwa Anakonda (najwyraźniej moja biblioteka nie uznaje tego wydawnictwa), Pod sztandarem miłości i Wiarę wykopałam natomiast w tanich książkach, w rodzimym Carrefourze.

    W ostatnim wpisie stosikowym chwaliłam się też zakupem nowego czytnika, Cybook Odyssey. To jest urządzenie dosyć słabo w Polsce znane, choć było prezentowane na Targach Książki w Warszawie; sama trafiłam na niego przypadkiem, bo wcale nie miałam w planach kupowania kolejnego gadżetu. Już go wypróbowałam i jestem bardzo zadowolona - jego obsługa jest intuicyjna, przewijanie stron dotykowo, ale ma też przyciski, WiFi działa, ale przede wszystkim Odyssey jest bardzo szybki, co jest zresztą podkreślane przy jego parametrach. Widziałam nawet opinie, że jest lepszy, niż Kindle... Powiem tak: kiedy kupiłam swój pierwszy czytnik (Onyx), zakochałam się w książkach elektronicznych; traktowałam go jak ukochaną zabawkę i czytanie na nim sprawiało mi większą frajdę, niż tradycyjnych książek. Potem się przyzwyczaiłam, zauważyłam też, że Onyx jest dosyć wolny. A teraz na nowo odkrywam uroki e-booków. Nie robię tu żadnej kryptoreklamy, nikt mi za to nie płaci, ale Odyssey to fajny sprzęt, gdyby ktoś się zastanawiał nad zakupem czytnika. Jak zresztą pomyślę, że minęło zaledwie 1,5 roku, a ceny czytników drastycznie spadły; kiedyś to było urządzenie niszowe, dziś całkiem porządny czytnik można kupić już za 200 zł!

    I jeszcze słowo na temat nowości/zapowiedzi sierpniowych, które zwróciły moją uwagę - tradycyjnie latem jest raczej posucha, z wyjątkiem wysypu książek o Powstaniu Warszawskim, dlatego wymienię tylko kilka:



    Spośród wielu pozycji, poświęconych Powstaniu Warszawskiemu moją uwagę przyciągnęła książka autorstwa Alexandry Richie, polecana przez Ewę Evart. Autorka napisała ją na podstawie szerokiej dokumentacji m.in. z archiwów prof. Władysława Bartoszewskiego, ale też niemieckich i brytyjskich Mam nadzieję, że warto będzie, bo do tej pory książki o Powstaniu Warszawskim omijałam szerokim łukiem.



    Nowa książka Wojciecha Cejrowskiego - tym razem nie o Ameryce Południowej, ale Północnej, o kowbojach i Arizonie. Temat dla mnie taki sobie, ale jak znam autora, na pewno jest rzeczowo i bardzo dowcipnie. W dodatku książka jest przepięknie wydana - w środku znajdziemy nie tylko zdjęcia, ale kredowy papier na całości, karty stylizowane na stary dziennik, ilustracje. Już dawno nie widziałam tak wspaniale opracowanej graficznie pozycji.

     

    Kolejna książka, którą powinnam dopisać do mojej "futbolowej listy". Od jakiego czasu słychać, że FIFA prowadzi nie całkiem czyste interesy (głośno było np. ze sprawą powierzenia organizacji Mundialu Katarowi) i nie jest to niestety zbyt miła wiadomość dla miłośników piłki nożnej i gry fair play. Nie szukam sensacji i dlatego spodziewam się, że ta lektura nie będzie zbyt przyjemna, na pewno jednak warto wiedzieć, co w trawie piszczy.




    Nie czytałam jeszcze poprzednio wydanej powieści Kate Atkinson, a już pojawia się kolejna jej pozycja - tym razem jest to kryminał. Zainteresowałam się, choć najpierw planuję przeczytać "Jej wszystkie życia", żeby przekonać się, czy styl tej pisarki mi odpowiada. 

    8 komentarze:

    1. "Białą księżniczkę" właśnie czytam, co prawda trochę na raty;) A na "Drugą cesarzową" ustawiłam się w bibliotece w kolejce. "Stulecie" polecam, a "Pod sztandarem..." też bym tak chciała upolować:)

      OdpowiedzUsuń
    2. Bramkarzy okrutnie Ci zazdroszczę. No i polecam Cejrowskiego. Też muszę nadrobić "Jej wszystkie życia"

      OdpowiedzUsuń
    3. Niezłe nowości z biblioteki :-) ja się właśnie dziś wybieram więc pewnie teże coś przytargam. Cejrowskiego już mam. Atkinson to wznowienie, możesz tę książkę znaleźć pod tytułem Historie jednej sprawy i nie jest to typowy kryminał.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Aha, nie wiedziałam że Atkinson to stara książka pod nowym tytułem - nawet widziałam, że ktoś ją kiedyś polecał

        Usuń
    4. Chętnie przeczytałabym: Zagadki przeszłości. U mnie na półce do przeczytania stoi "Druga cesarzowa" ;) Miłego czytania.

      OdpowiedzUsuń
    5. Czekam niecierpliwie na recenzję "Stulecia" oraz "Atlasu wysp odległych". Mam na półce "Króla Jaszczura", ale pewnie przez jakiś czas nie uda mi się po nią sięgnąć.

      OdpowiedzUsuń
    6. Bardzo kusi mnie "Atlas wysp odległych" :) Co do "Wilka z Wall Street", to w ogóle nie potrafię się przemóc - nie znoszę Belforta i zupełnie nie umiem się nim zachwycać. Ale podobno książka jest świetna. Rozmyślam również nad nową Atkinson - "Jej wszystkie życia" były dobre. Co prawda nie idealne, bo bardzo monotonne w powracaniu do tych samych momentów, ale rozumiem i doceniam zamysł fabularny - warto znać :) Czekam na Twoje wrażenia!

      OdpowiedzUsuń
    7. Co do Belforta, to nie gościa znam tylko z filmu, więc trudno mi powiedzieć, czy go znoszę, czy nie, choć faktycznie film przyjęłam z mieszanymi uczuciami i zachwycanie się oszustem też nie jest w moim guście. Zobaczymy jaka będzie ta książka.

      OdpowiedzUsuń

     

    About Me

    Moje zdjęcie
    Katowice, Śląsk
    Mól książkowy starej daty. Z urodzenia i zamieszkania Ślązaczka, choć serce ciągnie mnie w góry. Kocham przyrodę, ciepło i słońce. Zachwycają mnie krajobrazy południowej Europy, jestem italofilką. Uwielbiam koty i żałuję, że mam zbyt małe mieszkanie, by przygarnąć jeszcze co najmniej jednego. Najlepiej rudzielca :) Kontakt do mnie: joly_fh@gazeta.pl