• ...umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość...

    Ostatnie lato


    Ostatnie lato nie należy do powieści wybitnych, ani specjalnie oryginalnych.  Catrin Collier opowiada historię wojenną - historię jakich wiele, choć oczywiście każda jest na swój sposób niepowtarzalna, przynależy do konkretnego człowieka, dla którego była tą jedyną. Ta jest własnością Charlotte Darski, dawniej von Datski, potomkini arystokratycznego rodu, zamieszkującego tereny Prus Wschodnich, dzisiaj leżące na terenie Polski. Von Datski, podobnie jak inne pruskie rody byli posiadaczami ziemskimi, właścicielami połaci pól, lasów, łąk i folwarków. Zatrudniali wielu okolicznych mieszkańców. Charlotte spędziła w rodzinnym majątku Grunwaldsee nieopodal Olsztyna sielskie dzieciństwo. Marzyła o ślubie ze starszym o kilkanaście lat Clausem von Letteberg i życiu jak w bajce, jako żona, matka oraz właścicielka ziemska, tak, jak całe pokolenia kobiet i mężczyzn przed nią. Na osiemnaste urodziny Charlotte otrzymała m.in. piękną klacz, biżuterię oraz .... zaręczynowy pierścionek. Jej marzenia zatem po części się spełniły, ślub się odbył, ale rzeczywistość rychło skorygowała naiwne wyobrażenia dziewczyny o życiu małżeńskim. Charlotte odkryła, że nie kocha swojego męża i że była zakochana - jak każda chyba nastolatka - w idei miłości, a nie w samym Clausie. Jej mąż okazał się sztywnym i mało wrażliwym na jej potrzeby człowiekiem, typowym przedstawicielem pruskiego drylu. Dzieciństwo Charlotte zostało jednak zakończone nie tylko małżeństwem, lecz przede wszystkim wybuchem drugiej wojny światowej. Do wojska zostali powołani nie tylko mąż Charlotte, ale i jej ukochani bracia, Wilhelm i Paul, a także jej przyjaciele. Po nagłej śmierci ojca, to na młodziutką dziewczynę spadło zaś zarządzanie włościami. Trzeba nadmienić, że wojna w Grunwaldsee upłynęła w dosyć cieplarnianych warunkach (w porównaniu z tym, czego doświadczali Polacy), w szczególności dopóki Niemcy zwyciężali. Gospodarstwo funkcjonowało, rodziły się dzieci, były obchodzone święta Bożego Narodzenia, a Charlotte przeżyła wielką miłość. Tak naprawdę nie zdawała ona sobie sprawy z tego, co się dzieje na froncie i na czym właściwie polega wojna, a jej potworności Charlotte doświadczyła dopiero z chwilą wkroczenia wojsk rosyjskich do Prus, w styczniu 1945 roku, gdy musiała uciekać z Grunwaldsee, w jednej chwili straciwszy dosłownie wszystko. Można powiedzieć, iż dopiero koniec wojny definitywnie zakończył sielską młodość bohaterki, a to, co się wydarzyło zdeterminowało jej wybory życiowe na wiele kolejnych lat.

    Powieść Collier pokazuje wojnę z perspektywy zwykłych Niemców: nie żołnierzy, nazistów, ale tych, którzy normalnie sobie żyli i zostali zmuszeni do wzięcia udziału w tym szaleństwie. Byli nawet członkami partii nazistowskiej, a Charlotte Hitlerjugend, lecz byli nimi ze zwykłego konformizmu, a nie dlatego, iżby zgadzali się z filozofią Hitlera. Tym niemniej trzeba pamiętać, że to owi konformiści byli sprawcami wielu wojennych zbrodni, a zło pojawia się wtedy, gdy "dobrzy" ludzie nie robią nic, by powstrzymać "złych". Trudno zatem potępiać Charlotte i jej rodzinę, ale - szczerze mówiąc - trudno było mi też szczególnie im współczuć. Oczywiście to, co przytrafiło się bohaterce po wejściu Rosjan, strata całej praktycznie najbliższej rodziny, było tragiczne i wstrząsające, ale niestety było też wówczas doświadczeniem powszechnym... Ciekawym natomiast wątkiem jest sprawa zamachu na Hitlera i jej reperkusje dla rodziny von Datski.

    Ostatnie lato zasługuje na uwagę z uwagi na to, iż akcja dzieje się w przeważającej mierze na terenie Polski - autorka pokazuje, jak wyglądało życie na terenach ówczesnych Prus Wschodnich, w kontraście do tego, co stało się z tymi ziemiami po wojnie. Wszyscy to wiemy: wspaniałe pruskie majątki okradzione i zdewastowane, gospodarka doprowadzona do ruiny. Straszne pokłosie wojny, zniszczenie ciężkiej pracy całych pokoleń. Charlotte wybiera się do Grunwaldsee jako staruszka, pragnąc jeszcze raz spojrzeć na rodzinną ziemię i pożegnać się z nią... Rzeczywistość ją zaskakuje. Mnie natomiast negatywnie zaskoczyło przedstawienie Polski w Ostatnim lecie. Współczesna akcja powieści rozgrywa się (według moich obliczeń) w 2007 roku, a mimo to autorka podtrzymuje stereotypy o nadal panującej w Polsce biedzie i szarości. Na ulicach współczesnej Polski na pewno nie parkują trabanty; nie wspomnę już o tym, że bohaterowie popijają obiad... wódką. Catrin Collier chyba nigdy w Polsce nie była.

    Parę słów jeszcze o konstrukcji powieści, podzielonej na dwa wątki: wojenny i współczesny. Autorka chyba bardzo ułatwiła sobie sprawę, ujmując przeszłość w formę pamiętnika, z którym zapoznajemy się równolegle do głównej bohaterki, wspominającej swoją młodość. Oczywiście nie jest to błąd, a powieść mimo drobnych niedociągnięć czyta się wyśmienicie. I nie jest to "przede wszystkim opowieść o wielkiej, zakazanej miłości"- owa miłość jest jednym z kilku wątków, wcale nie jestem przekonana, czy najważniejszym.

    Oparta na faktach historia Charlotte Datski jest mało optymistyczna, ukazując, jak szaleństwo rozpętane przez jednego człowieka zniszczyło życie milionom, i to nie tylko bezpośrednim uczestnikom tych wydarzeń, ale również kolejnym pokoleniom. Mylny jest na pewno opis książki, zapowiadający romans. Dobra lektura, nie tylko na lato.

    Metryczka:
    Gatunek: powieść historyczna 
    Główny bohater: Charlotte Datski
    Miejsce akcji: Prusy Wschodnie
    Czas akcji: II wojna światowa/współcześnie  
    Cytat: -
    Moja ocena: 4,5/6

    Catrin Collier, Ostatnie lato, Wyd. Prószyński i s-ka, 2010

    Książka przeczytana w ramach wyzwania  Grunt to okładka i Czytam opasłe tomiska (568 str.)

    2 komentarze:

    1. Uwielbiam czytam powieści historyczne. Z pewnością po nią sięgnę ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. A to polecam się na przyszłość - książek historycznych czytam multum :)

        Usuń

     

    Ulubione

    About Me

    Moje zdjęcie
    Katowice, Śląsk
    Mól książkowy starej daty. Z urodzenia i zamieszkania Ślązaczka, choć serce ciągnie mnie w góry. Kocham przyrodę, ciepło i słońce. Zachwycają mnie krajobrazy południowej Europy, jestem italofilką. Uwielbiam koty i żałuję, że mam zbyt małe mieszkanie, by przygarnąć jeszcze co najmniej jednego. Najlepiej rudzielca :) Kontakt do mnie: joly_fh@gazeta.pl