• ...umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość...

    A co Pani taka zaczytana


    Moim ulubionym sposobem spędzania czasu latem - poza oczywiście wyjazdem na wakacje - jest zabranie książki do parku. Szukam tam ustronnego miejsca, na ławce lub na trawie, na kocyku i zagłębiam się w lekturze. Na nosie okulary słoneczne, często w uszach jeszcze słuchawki - to nieomylne sygnały odgradzania się od świata. Czytam, nie przeszkadzać! Jestem aspołeczna, wiem. Tak już mam. No więc siedzę sobie z nosem w książce, a tu nagle słyszę nad sobą: 

    - A co Pani taka zaczytana? 

    Moja zdumiona mina, kamera, klaps. No bo co odpowiedzieć na tak postawione, idiotyczne pytanie? Nie mogę, za Chiny Ludowe, wymyślić żadnej na to inteligentnej riposty. Na pytanie, w którym pobrzmiewa zdziwienie: kto to widział czytać w parku? Albo - w ogóle CZYTAĆ? Supozycja, że to jest nienormalne, dziwne, desperacja jakaś. Pomijam już fakt, że najwyraźniej książka, okulary słoneczne, słuchawki nie wystarczają, by do niektórych dotarło, że nie szukam towarzystwa i nie mam ochoty na grzecznościowe pogawędki o pogodzie, ani na tanie podrywy. Bo oczywiście z takimi tekstami zawsze wyskakują mężczyźni. Pewnie wydaje im się, że jestem tak nieszczęśliwa, że zabrałam się z tej rozpaczy za czytanie, ewentualnie, że się uczę i trzeba mnie pożałować z tego tytułu... wracamy do punktu wyjścia: nikt o zdrowych zmysłach nie czyta z własnej, nieprzymuszonej woli.

    Jeszcze gorsze są chyba próby nawiązania konwersacji i dowiedzenia się, co też tak pilnie czytam. Raczej nie spodziewam się spotkać na ulicy równie zapalonego bibliofila jak ja, któremu powiedziałby coś tytuł mojej lektury i z którym mogłabym podyskutować na ten temat, tudzież nie spodziewam się, że pytający naprawdę jest zainteresowany odpowiedzią na to pytanie...

    Zaczytania życzę, zwłaszcza, że pewnie wiele z Was już się urlopuje, plażuje, łomżinguje, etc. Tymczasem u mnie idzie burza...

    13 komentarze:

    1. Mnie niedawno zaczepiali dwaj starsi panowie taksówkarze (siedziałam na ławeczce), których nie odstraszyły wymienione przez Ciebie atrybuty jak książka, okulary słoneczne i słuchawki w uszach. Na pytanie o to co czytam odpowiedziałam odkrywczo - książkę i nie wdawałam się w dalsze dyskusje (również jestem aspołeczna i staram się ograniczać kontakty z ludźmi do niezbędnego minimum). Później zrobiło mi się trochę wstyd, bo zaczęli rozmawiać o biografii jakiegoś artysty, którą to jeden z panów aktualnie czyta i ubolewał nad faktem, że zostawił sobie naszykowaną książkę na stole w kuchni. Już nigdy nie zwątpię w oczytanych taksówkarzy :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Bardzo wielu taksówkarzy bardzo duzo czyta- mają na to czas!

        Usuń
    2. Och, Panowie są czasem, niestety, dość niezdarni w tym swoim "podrywie" ;) Kojarzy mi się sytuacja, kiedy siedzimy z koleżankami we 3 w pubie, przy jakiś drinkach, pogrążone w ekscytującej rozmowie, a tu podchodzi Pan i pyta "a co wy, dziewczyny, tak same siedzicie?". Eee...?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. No bo jak bez faceta to "same" ;)

        Usuń
    3. Niektórzy męzczyzni nie potrafią niestety zrozumiec, ze wiele kobiet wcale ich do szczęscia nie potrzebuje, haha. Najgorsze i najsmieszniejsze w tym wszystkim jest ich wielkie zdziwienie i oburzenie. Przyjemnej lektury z dala od oblechów!

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Haha, ale raz zdarzyła mi się pogawędka z niezłymi przystojniakami ;)

        Usuń
      2. Podryw na książkę - a to dobre :) Może rzeczywiście z tymi lekturami wydajemy się innym strasznie samotne.

        Usuń
      3. O teraz mi przyszło do głowy, że najlepszą ripostą byłoby chyba Twoje motto: czytam bo chcę, i już!

        Usuń
      4. Ciekawe, jaka byłąby reakcja...

        Usuń
    4. A ja, szczerze mówiąc, nie rozumiem takiego oburzenia na innych, jak Twoje. Jasne, jak ktoś z takim zdziwieniem, czy nawet pogardą pyta: a co pani czyta?, to i ja bym odpyskowała, ale kiedy ktoś normalnie, grzecznie zagaduje - ja się cieszę i nie potrafiłabym zbyć, chętnie zaczynam wtedy pogawędkę, choć też jestem aspołeczna.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. To nie oburzenie, raczej zdziwienie

        Usuń
      2. Ale czym tu się dziwić? Ja raczej byłabym (i jestem, kiedy mnie to spotyka) mile zaskoczona ;)

        Usuń
      3. Cóż, to jest właśnie cudowne, że ludzie są różni i reagują inaczej - dla mnie to pytanie jest dziwne, a czemu, to musiałabym powtórzyć to, co pisałam w tekście

        Usuń

     

    About Me

    Moje zdjęcie
    Katowice, Śląsk
    Mól książkowy starej daty. Z urodzenia i zamieszkania Ślązaczka, choć serce ciągnie mnie w góry. Kocham przyrodę, ciepło i słońce. Zachwycają mnie krajobrazy południowej Europy, jestem italofilką. Uwielbiam koty i żałuję, że mam zbyt małe mieszkanie, by przygarnąć jeszcze co najmniej jednego. Najlepiej rudzielca :) Kontakt do mnie: joly_fh@gazeta.pl