• ...umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość...

    Piaskun


    Wszystko zaczyna się od odnalezienia człowieka dawno uznanego za zmarłego. To syn znanego pisarza, zaginiony wiele lat temu. Okazuje się, że przez wszystkie te lata był przetrzymywany w miejscu, o którym nie jest w stanie wiele powiedzieć, i z którego uciekł. Sprawa ta zostaje powiązana z działalnością seryjnego mordercy, ujętego przez policję i znajdującego się obecnie w szpitalu psychiatrycznym, pod specjalnym nadzorem. Śledztwo w sprawie Jurka Waltera - poszukiwanie zaginionych osób i wspólnika mordercy - zostało dawno zarzucone, bo w teorie detektywa Joona Linny nikt nie wierzył. Teraz sprawa zostaje wznowiona. Kim jest tajemniczy i nieuchwytny Piaskun, który - jak twierdzi cudem ocalony młodzieniec - porwał jego i jego siostrę, kiedy byli dziećmi? Piaskun, postać z niemieckich bajek, która usypia dzieci, sypiąc im w oczy piasek, wydaje się dosyć nieszkodliwa: Piaskun pachnie piaskiem... ma opuszki palców z porcelany i kiedy wyciąga piasek z woreczka, pobrzękują o siebie... i w następnej sekundzie zasypiasz... A co wspólnego ma ów współczesny i złowieszczy Piaskun, porywający ludzi, z mordercą, Jurkiem Walterem? 

    Nieźle sobie wykombinowali całą intrygę autorzy tej książki (bo za nazwiskiem Lars Kepler kryje się dwójka szwedzkich pisarzy). Powieść szybko wciąga i równie szybko się ją czyta. Wynika to z tego, że bardzo dużo się w niej dzieje. Piaskun zresztą napisany jest dosyć charakterystycznym stylem, do którego trzeba się przyzwyczaić: krótkie rozdziały, jak filmowe sceny - niektóre wręcz za krótkie i proszące się o rozwinięcie. Minimalistyczne, dosadne, nieomal wojskowe zdania, po których od razu widać, że tu stawia się na działanie, a nie na rozdrapywanie psychologicznych ran. Brak jakichkolwiek dłużyzn, niepotrzebnych opisów, czy zbędnych wątków pobocznych, zaciemniających obraz sytuacji. Zatem główny bohater, policjant z przeszłością w służbach specjalnych, Joona Linna, prze do przodu jak bulterier, tym bardziej, że wreszcie znalazły potwierdzenie jego przypuszczenia dotyczące Waltera, w które kiedyś nikt nie wierzył. Podobała mi się gęsta atmosfera wykreowana w książce: autorzy pozostawiają spore pole wyobraźni czytelnika. Podsuwają pytania i zagadki, stwarzając niesamowitą aurę wokół Jurka Waltera. Jego postać przeraża, nawet gdy wydaje się on unieszkodliwiony, za "kratami" psychiatryka. Przez 3/4 powieści - dopóki wszystko się nie zaczyna wyjaśniać - czułam się, jakbym czytała powieść na poły fantastyczną, a nie kryminał. Tła dopełnia - oczywiście - surowa szwedzka zima - śnieg otulający wszystko miękkim puchem, krajobrazy wyprane z koloru, podobnie, jak mordercy z ludzkich uczuć. Jeśli tylko coś może wzbudzać wątpliwości, to tak łatwe (i mało prawdopodobne) rozwiązanie zagadki, nad którą przedtem tak długo się przecież głowiono. Niezbyt też podobało mi się zakończenie, bo uważam, że autorzy trochę tu przesadzili z możliwościami głównego czarnego charakteru - zrobiono z niego nadczłowieka. Poza tym ostatecznie motyw Piaskuna nie został wykorzystany...

    Kepler porusza w Piaskunie pewne kwestie, tradycyjnie pojawiające się w literaturze skandynawskiej, a zatem wątki społeczne, jako wytłumaczenie tego, że człowiek staje się psychopatą. Jest również o nadużyciach władzy - ciekawostką są tu nawiązania do 50 twarzy Gray'a, bynajmniej nie pozytywne. Jest to napisane w równie skrótowym, minimalistycznym duchu, co całość powieści. Na tyle, by dać czytelnikowi przekonujące wyjaśnienie, odnośnie tego, co się wydarzyło, lecz niewiele więcej. Co nie znaczy, że nie daje do to myślenia. Owszem daje. Zwłaszcza to, co dzieje się w szpitalu psychiatrycznym, miejscu, z którego zawsze wieje jakąś złowieszczą sławą. Nota bene, czemu groźny morderca trafia do szpitala psychiatrycznego, zamiast do więzienia? Takie coś tylko w krajach skandynawskich...  

    Piaskun jest pierwszą książką Keplera, jaką przeczytałam, ale podobno to kolejna część serii (czy te kryminały zawsze muszą iść seriami??). Niektórzy już czują tą serią przesyt, inni wołają o więcej. Ja chętnie spotkałabym się jeszcze z Jooną Linną.

    Metryczka:
    Gatunek: kryminał
    Główny bohater: Jonna Linna/Saga Bauer
    Miejsce akcji: Szwecja
    Czas akcji: współcześnie
    Ilość stron: 504
    Moja ocena: 4,5/6

    Lars Kepler, Piaskun, Wyd. Czarne, 2014  

    Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam opasłe tomiska oraz Grunt to okładka

    3 komentarze:

    1. Też zaczęłam od "Piaskuna" i nie jest mi smutno; w dodatku wszystko wskazuje na to, że na "drugi ogień" pójdzie tom numer dwa, bo tylko ten mam pod ręką... Co do samej książki - zachwyciłam się. Dawno nie czytałam czegoś tak wciągającego.

      OdpowiedzUsuń
    2. No właśnie, tak jest z tymi kryminałami, zwłaszcza skandynawskimi - jakiego się nie weźmie do ręki to zawsze wyjdzie na to, że to część jakiejś 50tomowej wersji i to jeszcze pewnie jakaś ze środka ;) Piaskun bardzo dobrze mi się czytało i chcę więcej ;>

      OdpowiedzUsuń
    3. Greya, nie Gray'a ;) A ja książce dałam 6/6. Jeden z najlepszych thrillerów ever. :)

      OdpowiedzUsuń

     

    Ulubione

    About Me

    Moje zdjęcie
    Katowice, Śląsk
    Mól książkowy starej daty. Z urodzenia i zamieszkania Ślązaczka, choć serce ciągnie mnie w góry. Kocham przyrodę, ciepło i słońce. Zachwycają mnie krajobrazy południowej Europy, jestem italofilką. Uwielbiam koty i żałuję, że mam zbyt małe mieszkanie, by przygarnąć jeszcze co najmniej jednego. Najlepiej rudzielca :) Kontakt do mnie: joly_fh@gazeta.pl