Yellowstone
Tak, to jest “biografia parku”, jeśli mamy przez to na myśli historię jakiegoś przedsięwzięcia zorganizowanego przez ludzi i dla ludzi. Ale SERCE DZIKIEJ AMERYKI? Ikoniczne miejsce? Kolebka ochrony przyrody? Gdzie?? Przyroda, przyrodą, ale ważniejsze były tu interesy i ile można na tym zarobić. I o tym głównie jest ta pozycja. 20 lat po ustanowieniu Yellowstone “parkiem narodowym”, budowały się tam w najlepsze hotele, drogi i koleje, zabijano zwierzynę, a turyści wrzucali śmieci do gejzerów (to ostatnie akurat nadal się w parkach narodowych zdarza). Ładny mi “park narodowy”. Niewiele trzeba było, by w ciągu kilkudziesięciu lat tej “działalności” wytrzebiono na terenie Yellowstone bizony, wilki, kojoty i inne "szkodniki". Bo wszak nie było wtedy naukowego podejścia do zwierząt, które dzielono na “dobre” (sarenki, króliki, gryzonie, etc) i ‘złe” (czyli drapieżniki, które były konkurencją dla ludzi). Ludność rdzenną oczywiście z parku wygnano, jako że uważano, iż jej podejście do przyrody było “nieodpowiedzialne”. Taaa, i pewnie dlatego przez kilka tysięcy lat kiedy na tych terenach mieszkali Indianie, przyroda miała się dobrze, a kiedy przyszli biali, to cały ekosystem został zdestabilizowany… Drapieżniki zatem wybito, a wapiti dla odmiany dokarmiano, więc te ostatnie zaczęły mnożyć się na potęgę. Introdukowano gatunki obce, które też weszły w konflikt z gatunkami lokalnymi i prowadziły do ich zanikania. A hitem - jak dla mnie - było dokarmianie niedźwiedzi i robienie z tego atrakcji turystycznej. A potem zdziwienie, że niedźwiedzie podchodzą do ludzi i ich atakują… I dyskusja co z tym fantem zrobić, trwająca kilkanaście lat. Bo z niedźwiedziami był tego typu problem, że nie do końca wiedziano, czy wrzucić je do zwierząt “dobrych”, czy “złych”. Naprawdę, trudno Yellowstone uznać za dobry przykład w dziedzinie ochrony przyrody - przynajmniej jeśli weźmiemy pod uwagę informacje zawarte w tej książce. Raczej za antyprzykład złej, szkodliwej polityki, nastawionej wyłącznie na dobro ludzi i zysk. Przejawem tego podejścia był też fakt niezamknięcia parku dla zwiedzających nawet kiedy szalały tam ogromne pożary - turyści więc traktowali je jako kolejną atrakcję turystyczną.. Tylko siąść i płakać na tym, co biali ludzie zrobili tam przyrodzie i rdzennym mieszkańcom. O co oczywiście nie mogę winić autora, tylko ówczesny stan wiedzy na temat przyrody i ekologii, ale winię go o to, że pisze o tym tak beznamiętnie, a tak naprawdę te treści stanowią tylko margines książki - znajdują się głównie w jej ostatnich rozdziałach. W jednym z nich mowa jest o programie reintrodukcji wilka szarego w Yellowstone i mamy tu naukowe potwierdzenie tego, o czym pisała Charlotte McConaghy w Kiedyś były tu wilki na temat głębokiego wpływu, jaki wywierają wilki na środowisko (zresztą z tego, co kojarzę, australijska pisarka inspirowała się właśnie historią reintrodukcji wilka w USA). To tyle jeśli chodzi o faunę, bo o florze parku nie dowiemy się z Yellowstone w zasadzie niczego. A żeby zamieścić w tego typu książce jakąś mapę tych terenów, nie wspominając już o zdjęciach - na to też nikt nie wpadł.
Nie wiem, jak można było inaczej napisać o “historii parku narodowego’, żeby było to ciekawsze, ale na pewno nie tak, jak uczynił to Randall K. Wilson. Być może dlatego, że autor jest historykiem, a nie przyrodnikiem. Nudne to w cholerę, pisma z urzędu są momentami ciekawsze, niż ta książka. Przypomniało mi się przy tej lekturze książka Kupiliśmy zoo, w której autor też zamiast o zwierzętach rozpisywał się o problemach formalnych i kłopotach finansowych… A jeśli ktoś rekomenduje Yellowstone, że jest on “pozycją obowiązkową dla podróżników, fanów dzikiej przyrody i amatorów porywających powieści” to najwyraźniej w ogóle tej książki nie czytał. Nie tego spodziewałam się, biorąc do ręki książkę o przyrodniczym cudzie. Ogromne rozczarowanie.
Metryczka:
Gatunek: reportaż historyczny
Główny temat: park narodowy Yellowstone
Miejsce akcji: USA
Czas akcji: XIX-XXI wieku
Ilość stron: 464
Moja ocena: 2/6
Randall K. Wilson, Yellowstone. Biografia parku, Wydawnictwo Filia, 2026







Komentarze
Prześlij komentarz