August
Sami przyznacie, że nie jawi się ta postać zbyt sympatycznie - Oktawian August zdecydowanie nie należy do moich ulubieńców; już pomijając tragiczną w skutkach spinę z Antoniuszem (sam Antoniusz nie był też bez winy, można było to załatwić inaczej), to Oktawian zawsze jawił mi się jako wyjątkowo bezwzględna postać. W różnych relacjach historycznych (pamiętacie np. świetny serial Rzym?) Oktawian kreślony jest jako człowiek zagadkowy, potrafiący manipulować innymi i osiągać swoje cele, nie oglądający się na sentymenty. Musiał taki być, skoro wywalczył sobie władzę w starożytnym Rzymie, pełnym ludzi, którzy tylko czyhali, by zająć miejsce Cezara. A miał wtedy ledwie 18 lat i nic nie wskazywało, że cokolwiek uda mu się wskórać w konfrontacji ze znacznie bardziej doświadczonymi przeciwnikami. Sojusze zmieniały się zresztą jak w kalejdoskopie. Ten okres był bardzo krwawy, naznaczony terrorem, jako że triumwirowie wciągali na listy proskrypcyjne każdego, kogo chcieli się pozbyć - w ten sposób życie stracił Cyceron.
W powieści Johna Williamsa Oktawiana (zwanego z plebejska raczej Oktawiuszem) poznajemy oczami innych: pojawia się on w pismach, listach, donosach, pisanych przez przyjaciół, osoby bliskie, współczesnych Oktawianowi kronikarzy, wrogów nielicznych, o dziwo. Jest Mecenas, jest Cyceron, Brutus, jest i Marek Antoniusz, czy żona cesarza, Liwia. Wśród tych fikcyjnych źródeł pojawiają się także raporty wojskowe, fragmenty mów oraz pism ówczesnych retoryków, retrospekcje a nawet wiersze. Jest to zarazem sposób opowiedzenia o Rzymie i najważniejszych wydarzeniach historycznych za rządów Oktawiana - i jakoś tak wychodzi, że blisko połowę książki zajmuje pierwszy okres rządów Augusta, czyli wspomniane walki o władzę, zakończone starciem z Antoniuszem. Jednak August to powieść pełna introspekcji i przemyśleń, a nie akcji. Od części drugiej narracja staje się bardziej prywatna, dominuje w niej perspektywa Julii, córki Augusta. Williams przemawia też ustami (co może wydawać się dość zuchwałe) wielkich rzymskich poetów, którzy, jak raz żyli w tamtym okresie: Horacego, Wergiliusza i Owidiusza. To Horacy uważał podobno, że zakazy i nakazy są nieskuteczne wobec ludzkich pragnień, a tylko poeci i filozofowie - a nie rządzący - mogą ludzie natchnąć do kroczenia ścieżką cnoty.
Nie dość, że nie przepadam za postacią Oktawiana, to jeszcze niezbyt lubię powieści epistolarne, na domiar złego te historyczne wymagają odpowiedniej stylizacji językowej. A tu jakoś te obiekcje zeszły na dalszy plan, bo ta powieść faktycznie ożywiła historyczne postacie i przeniosła mnie do starożytnego Rzymu, rozrywanego rozgrywkami o władzę i bezwstydnymi wyskokami patrycjuszy. Pośród tego zamętu widzimy cesarza jako ostoję skromności. Zwykłego człowieka, nie zaś kogoś mającego się za równego bogom, świadomego swojej kruchości - zwłaszcza, że zdrowia był zawsze słabego. Władcę troszczącego się o państwo, ukochaną Romę, w tym o zwykłych obywateli, a także troskliwego ojca - jakkolwiek nieszczęśliwie potoczyła się jego relacja z córką. Być może czytelnik może odczuwać nawet jakieś fatum wiszące nad Oktawianem, zmuszonego do tragicznych wyborów. Na koniec zaś nawet cesarz musi się poddać śmierci.
Zdobyłem świat, a żadna z jego części nie jest bezpieczna. Dałem ludziom wolność, a oni uciekają od niej, jakby była chorobą. Pogardzam tymi, którym mogę ufać, a najwięcej kocham tych, którzy pierwsi gotowi są mnie zdradzić.
Wprawdzie Oktawian August to nie Marek Aureliusz, ale w wyobraźni autora przychodzą mu do głowy podobne przemyślenia.
Przyszłość skrywa tajemnice przed młodym człowiekiem i dlatego życie zda mu się wielką przygodą, pasmem heroicznych czynów, tematem na epos, niebywałą odyseją poprzez niezgłębione morza i nieznane lądy (...) - gdzie zdoła odsłonić własną nieśmiertelność. Człowiek w wieku średnim, który zna już życie z doświadczeń, nie z marzeń, widzi tragedię istnienia; wie, że własnymi siłami, choćby najpotężniejszymi, nie przemoże sił natury i mocy przypadku, które zwie bogami; wie, że jest śmiertelny. Za to człowiek w słusznym wieku, jeśli dobrze się odnalazł w przydzielonej sobie roli, dostrzega w życiu komedię. (...) Staje się jak wyczerpany, wypalony aktor, który grał już tyle ról, że odnajduje się w każdej i w każdej się gubi; jest nimi wszystkimi naraz i zarazem żadną; po drodze zatracił siebie. Mam te role już za sobą, ale jednocześnie w sobie; przede mną ostatnie wcielenie sceniczne; wierzę, żem uniknął nadmiernej śmieszności w komedii mego żywota - lecz może się łudzę i nie zauważam ironicznej puenty sztuki.
Faktycznie jest w Auguście jakiś szekspirowski vibe (“życie to teatr”), zwłaszcza na sam koniec, kiedy wreszcie Williams oddaje głos głównemu bohaterowi, by ten podsumował swój żywot. A ten postrzega jako satysfakcjonujący, lecz pełen poświęceń w imię “wyższej sprawy”. Czyżby? Williams dokłada starań, by ocieplić wizerunek Oktawiana, co w dużej mierze mu się udaje. Autor poszedł tu tropem znanym z innej jego powieści Stoner, gdzie też bohaterem jest tzw. "zwykły człowiek". No tylko że cesarz jednak nie jest "zwykłym człowiekiem". Jakkolwiek kusząca byłaby taka perspektywa, to nie uważam, że najpotężniejszy człowiek ówczesnego świata był marionetką losu i musiał zrobić, to co zrobił. Niewiarygodne jest, kiedy coś takiego deklaruje ktoś, kto de facto rządzi światem i nadaje mu kierunek. Tak, jakby dziś w ten sposób wypowiadał się Putin lub Trump. Oktawian zawsze zdawał się brać los we własne ręce, niż pozwolić sobą kierować jakiejś "wyższej sprawie". Tej “sprawie” bowiem na imię władza. Czy więc przemawia przez niego stoicyzm czy raczej brak złudzeń i chłód? Samotność, której doświadcza cesarz może być równie dobrze efektem przedłożenia władzy ponad wszystko inne. Perspektyw w Auguście jest bowiem mnogość, ale nikt nie wypowiada się wprost pochlebnie o cesarzu, mężu, ojcu, nie oferuje mu miłości, co najwyżej podziw. I bardzo mało tu widzimy jak Oktawian kształtował i oddziaływał na Rzym, a nie tylko Rzym na niego. Być może August jednak sam siebie oszukuje.
Klaszczcie obywatele, komedia skończona. Przyznaję, że to była dobra rzecz.
Metryczka:
Gatunek: powieść historyczna
Główni bohaterowie: Oktawian August i jemu współcześni
Miejsce akcji: starożytny Rzym
Czas akcji: I w. p.n.e. - I w. n.e.
Ilość stron: 472
Moja ocena: 6/6
John Williams, August, Wydawnictwo Filtry, 2025







Komentarze
Prześlij komentarz