• ...umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość...

    This is Volleyball czyli euforia w Spodku


    Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski
    Co tu dodać do wszystkich tytułów w prasie i internecie. Orły rozdziobały kanarki. Polska Mistrzem Świata, a ja miałam weekend zaiste bogaty we wrażenia. Półfinał oglądałam z przyjaciółmi w pubie, w Brennej - prawie jak w strefie kibica. Z jednej strony strasznie się stresowałam, bo bardzo bardzo chciałam, żeby Polska zagrała w finale, a z drugiej byłam święcie przekonana, że tak będzie. W ogóle nie dopuszczałam do siebie innej myśli. No, a kiedy wygraliśmy i było już wiadomo, że idę na mecz Polska-Brazylia, byłam pijana ze szczęścia. 

    Finał, moi drodzy, to finał. Nawet gdyby nasi przegrali, wybaczyłabym. Ale wiedziałam, że tak się nie stanie... nie było takiej opcji ;) Nawet pierwszy, przegrany set nie zachwiał mojej pewności. Ogłuchłam i ochrypłam, były nerwy, i była euforia. Walczyliśmy o każdy punkt - nie tylko drużyna, ale kibice też, wierzcie mi. Choć przyznaję, że na Brazylijczykach to nie robiło wrażenia, nie dawali się skubańcy, zwycięstwo trzeba było im wyrwać. A mecz na przewagi to nerwówka...


    Po prostu słów mi brak, żeby opisać to, co działo się wczoraj w Spodku. Takie mistrzostwa są jedne, taki wieczór zdarza się raz w życiu (no może kilka razy). Mogę napisać tylko: DZIĘKUJEMY. Polacy grali niesamowicie w każdym meczu. Wlazły i Winiarski przeszli samych siebie, więc to, że żegnają się z reprezentacją naprawdę mnie smuci. Ale dziękuję nie tylko siatkarzom, ale i wspaniałemu Stephanowi Antidze! Niesamowite jest jego opanowanie, klasa i umiejętność pracy z ludźmi, którzy przecież jeszcze niedawno byli jego kolegami z boiska. 

    Brazylijczycy mieli ponure miny, ale fajne było to, że z Polakami cieszyli się ze swojego medalu Niemcy, choć przecież przegrali z nami :)

    Wreszcie Polska jest zjednoczona przez sukces i przez pozytywne emocje!

    10 komentarze:

    1. Ależ miałaś cudowne miejsca! Ja półfinał i finał oglądałam w domu, ale nerwy też były. Strasznie emocjonalnie przeżyłam te mistrzostwa :P

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Siedziałam tuż nad ławką dla zawodników - trochę za nisko, ale za to dokładnie przyjrzałam się wszystkim siatkarzom ;)

        Usuń
      2. A oczy Michała Winiarskiego są równie hipnotyzujące co na zdjęciach???

        Usuń
      3. Eeey, ja akurat najbardziej wodziłam wzrokiem za trenerem Antigą, ale co do Winiara, to po meczu mogłam spokojnie pójść po autograf, bo gadał z kibicami - tyle, że zanim się zdecydowałam było za późno i sobie poszedł :( Jak to jest, że niby widzimy kogoś w telewizji, ale to jednak nie jest to, co spotkać tego człowieka w realu.

        Usuń
      4. Rozumiem. Za trenerem też warto wodzić wzrokiem ;)

        Usuń
    2. No cóż można powiedzieć patrząc na Twój post? Chyba tylko, że zazdroszczę! :)

      OdpowiedzUsuń
    3. Brawo dla całej czternastki siatkarzy, dla całego sztabu, całej drużyny! Brawo dla Ciebie i wszystkich kibiców! Niech ta dobra passa trwa :)

      OdpowiedzUsuń
    4. Chciałoby się, żeby ten sukces się powtórzył na następnych Mistrzostwach. :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. A może coś się budzi w polskim sporcie - była dobra olimpiada w tym roku, potem wygrana w Tour de Pologne, teraz siatkarze...

        Usuń
      2. Można powiedzieć, że obserwowałaś narodziny sportowej historii - na żywo. :)

        Usuń

     

    About Me

    Moje zdjęcie
    Katowice, Śląsk
    Mól książkowy starej daty. Z urodzenia i zamieszkania Ślązaczka, choć serce ciągnie mnie w góry. Kocham przyrodę, ciepło i słońce. Zachwycają mnie krajobrazy południowej Europy, jestem italofilką. Uwielbiam koty i żałuję, że mam zbyt małe mieszkanie, by przygarnąć jeszcze co najmniej jednego. Najlepiej rudzielca :) Kontakt do mnie: joly_fh@gazeta.pl