• ...umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość...

    Sekret jej oczu


    Powieść Eduardo Sacheri pt. Sekret jej oczu promowana była poprzez film: na jej motywach oparto nagrodzony Oscarem argentyńsko-hiszpański obraz pod tym samym tytułem. Oto dowód na to, że na podstawie nieciekawej powieści można nakręcić interesujący film (choć przypadki odwrotne też bywają).

    Żeby przebrnąć przez Sekret jej oczu, trzeba niezłego samozaparcia, bowiem jego wątek przewodni, czyli morderstwo pięknej Liliany Morales jest tylko pozornie wątkiem najważniejszym, tonąc w dywagacjach narratora, emerytowanego urzędnika sądowego Chaparro. Ten ostatni podejmuje się napisania książki i odkrycia tajemnic całej sprawy, rozgrywającej się w latach 60-tych i 70-tych. Zupełnie się jednak w tym "gubi", pisząc o: hierarchii służbowej, zawiłościach policyjnych procedur, głupocie przełożonych i podwładnych, a wreszcie o własnym życiu osobistym, niezaspokojonych ambicjach zawodowych, niespełnionej miłości i swoich stanach ducha nie mających nic wspólnego ze zbrodnią. Morderstwo nieszczęsnej pani Morales oraz żałoba jej męża jest jedynie tłem - jak akta w archiwum, zakurzonym i przywalonym innymi sprawami. Chapparo snując swoje rozważania "zapomina po co przyszedł" do owego archiwum - tyle, że zdarza się to raz po raz, a Sekret jej oczu zamienia się w spowiedź bohatera i kronikę jego życia.

    Nie mam nic przeciwko połączeniu powieści kryminalnej z psychologiczno-obyczajową. Wręcz przeciwnie. Byle było to zrobione ciekawie, z wyczuciem, by nie zanudzić czytelnika. Tymczasem Sacheri sprawił, że traciłam cierpliwość, przestając rozumieć, co czytam i po co czytam to, co czytam. Za dużo tu psychologizowania, dzielenia włosa na czworo, za mało konkretów. Zagadka morderstwa zupełnie nie intryguje, bo ginie w gąszczu  do niczego nie prowadzących rozważań. Zwłaszcza, że te rozwlekłe dygresje Chaparro prowadzone są w iście kafkowskim stylu - momentami miałam wrażenie, jakbym czytała Proces... Niestety Sacheri to nie Kafka, więc o ile Proces mną potrząsnął i kompletnie zamroczył, to Sekret jej oczu raczej znużył.

    Niewątpliwie narrator Sekretu jest bardziej zaabsorbowany własnymi kompleksami i problemami, niż szukaniem winowajcy. Traf jednak chce, że losy tego zbrodniarza wpływają na jego własne życie i być może dlatego w drugiej połowie powieść nabiera wigoru, a Chaparro wreszcie zaczyna opowiadać o konkretach, o tym, co się wydarzyło, a nie tylko o tym, co roi mu się w głowie. Należy dodać, że cała ta historia rozgrywa się w czasach krwawej Argentyny, czego złowrogie pomruki można usłyszeć w powieści. Ostatecznie Sacheri prowadzi czytelnika do mrocznego finału, odkrywając niespodzianie nieznane karty i kończąc znacznie lepiej, niż powieść tę zaczął. Niewątpliwie zakończenie prowokuje do refleksji na temat tego, jak zło rodzi zło, nieszczęście nieszczęście, a zemsta zatruwa.

    Metryczka:
    Gatunek: powieść sensacyjno-psychologiczna
    Główny bohater: Benjamin Chaparro
    Miejsce akcji: Argentyna
    Czas akcji: XX wiek
    Cytat:  -
    Moja ocena: 3,5/6

    Eduardo Sacheri, Sekret jej oczu, Wyd. Świat Książki, 2012 

    Książka przeczytana w ramach wyzwania Grunt to okładka 

    4 komentarze:

    1. Tak trochę offtopicznie - sekretem oczu pani z okładki jest srebrna kredka do oczu.

      OdpowiedzUsuń
    2. Tytuł tej książki też jest nieco off-topowy ;)

      OdpowiedzUsuń
    3. Nie wiem... Po prostu nie wiem jak się do tego odnieść. Chyba podziękuję :)

      OdpowiedzUsuń
    4. Ale film był mistrzowski, wybitny, genialny:-) Dzięki za ostrzeżenie przed ksiażka, bo miałam w planach:-)

      OdpowiedzUsuń

     

    About Me

    Moje zdjęcie
    Katowice, Śląsk
    Mól książkowy starej daty. Z urodzenia i zamieszkania Ślązaczka, choć serce ciągnie mnie w góry. Kocham przyrodę, ciepło i słońce. Zachwycają mnie krajobrazy południowej Europy, jestem italofilką. Uwielbiam koty i żałuję, że mam zbyt małe mieszkanie, by przygarnąć jeszcze co najmniej jednego. Najlepiej rudzielca :) Kontakt do mnie: joly_fh@gazeta.pl