• ...umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość...

    Krótka historia książek zakazanych


    Zakazywanie książek, nawet jeśli zgodne z prawem, nic w ogóle nie daje*

    Oktawian August zakazał korzystania z ksiąg wyroczni i pism proroczych. Kościół zakazywał czytania wszystkiego, co było niezgodne z - szeroko pojętymi - prawdami wiary - od astrologii począwszy, przez herezję, dzieła naukowe, na literaturze skończywszy. Tak, Kościół katolicki jest w dziedzinie zakazywania zdecydowanym zwycięzcą, a zaraz za nim stoją dyktatury państwowe. Tam gdzie władza totalitarna, tam też kontrola tego, co ludzie mają myśleć. W takiej Rosji na przykład i Związku Radzieckim, przy tamtejszych "klimatach" politycznych, na cud zakrawa twórczość takich pisarzy, jak Puszkin, Dostojewski, Bułhakow, Pasternak, czy Sołżenicyn. Ale cenzura istniała (i nadal istnieje) również w państwach demokratycznych. Stany Zjednoczone dają tu niechlubny przykład kraju niezwykle pruderyjnego i konserwatywnego - nawet dziś. W kraju tym uprawniona do cenzury była... poczta. Lista książek zakazanych to właściwie historia światowej literatury; z różnych powodów zakazywane były dzieła Woltera, Didetota, Balzaca, Hugo, Dumasa, Heinego, Remarque'a, Joyce'a, Faulknera, Bułhakowa, Pasternaka i wielu wielu innych. Historia książek zakazanych wcale nie jest krótka.

    Kościół nie argumentuje. Nie wdaje się w żadne merytoryczne dyskusje z heretykiem. Ogłasza swoimi środkami uznane przez siebie za niebezpieczne tezy jako błędy, które w imię ochrony wiernych musi wykorzenić.

    Powodów, z jakich dzieło mogło trafić na indeks było całe mnóstwo. Ze względów obyczajowych zabraniano erotyki i wszystkiego, co mogłoby ocierać się o nieobyczajność. Powody religijne - ścigania herezji i kacerstwa - ale także polityczne - przyświecały oczywiście Kościołowi - na jego osławiony indeks trafiły dzieła wielu filozofów i uczonych, ponieważ postęp nie był po myśli Kościoła. Niepożądana była nawet samodzielna lektura Biblii, gdyż mogła prowadzić do własnych przemyśleń oraz niepożądanych interpretacji. Nawet tłumaczenia Biblii na języki narodowe były nieuprawnione. Państwo również nie miało interesu w kształceniu obywateli - wszak nieuczonymi łatwiej rządzić. Krytykowanie, czy też wyśmiewanie się z władzy lub panującego ustroju było kolejnym powodem zakazywania czytania danych dzieł lub autorów. Rzecz jasna dzieł napisanych przez samych panujących nikt nie zakazywał - na indeks nigdy nie trafiły Mein Kampf, zapiski Stalina czy Mussoliniego. Ze względów ideologicznych zakazywano za to literatury całych narodów, np. żydowskiej, czy anglojęzycznej - przez nazistów.

    nie będąc amoralne, rażąco ranią poczucie wstydu

    Ocena, czy książka jest "niebezpieczna" była niezwykle płynna i subiektywna. Wystarczyło by przedstawiciel władzy (kościelnej lub świeckiej) uznał, że jej treść może kogoś zgorszyć lub "zachęcać" do niepożądanego zachowania. Jeśli chodzi o moralność, długo stosowano tu zasadę brytyjskiego sędziego Cocburna, który stwierdził, iż dane dzieło należy uznać za obsceniczne, gdy może ono negatywnie wpłynąć na niedojrzałe lub chwiejne charaktery. Zgodnie z tym kryterium, zakazać można było praktycznie wszystkiego. Oto jak argumentowano próbę zakazania Trzech muszkieterów: książka ta stanowi "nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności jedną z mniej złych w tym gatunku - trzeba by ją nawet tolerować, gdyby nie powody niezależne od treści; może ona służyć jako narkotyk wprowadzający do lektury innych szkodliwych powieści". Oczywiście na kryteria artystyczne nikt nie zwracał uwagi - za odniesienie moralne służyły odczucia przeciętnego obywatela.

    Ta encyklopedia zawdzięcza wszystko talentom, a nic tytułom, wszystko dziejom ludzkiego rozumu, a nic ludzkiej próżności**

    Werner Fuld spisuje to wszystko, przedstawiając nie tylko liczne zakazane tytuły, ale również przyczyny ograniczania wolności słowa. W jego książce przemieszczamy się przez różne epoki i różne kraje, poznając zarazem pewne prądy i zjawiska historyczne. Jednak to, jak niemiecki autor to zrobił, nie do końca przypadło mi do gustu. Książka jest niezwykle chaotyczna - autor nie stosuje w niej żadnego sensownego klucza: ani tematycznego, ani chronologicznego, ani terytorialnego. Lub raczej próbuje go zastosować, lecz za każdym razem ta myśl przewodnia mu się gubi. W każdym rozdziale znajduje się w zasadzie mieszanka tematów różnych, autor powtarza się, pisząc wielokrotnie (w różnych miejscach książki) o tym samym, np. o cenzurze w USA, czy też o zakazywaniu książek z powodu ich nieobyczajności. Ten chaos bardzo przeszkadzał mi w odbiorze książki; były miejsca, w których naprawdę czułam się zdezorientowana odnośnie tego, dlaczego czytam akurat to, co czytam, nie wiedziałam dlaczego autor połączył dane zagadnienia, np.: 
    - w rozdziale dotyczącym kościelnego indeksu ksiąg zakazanych znajduje się długi fragment poświęcony Heinemu i kwestiom politycznym,
    - w rozdziale dotyczącym różnych "dziwnych przypadków" wcale nie jest mowa o dziwnych przypadkach, ale o książkach zakazanych z dosyć oczywistych powodów, jak Cierpienia młodego Wertera, czy Lolita Nabokova - a dodatkowo, w środku tego rozdziału znajduje się długie wtrącenie na temat cenzury w Stanach Zjednoczonych,
    - w rozdziale dziewiątym z niewiadomych przyczyn autor "żeni" ze sobą niemoralność i dyktaturę - dwie zupełnie różne kwestie (przy czym o książkach "niemoralnych" mowa jest w kilku innych miejscach Krótkiej historii),
    - rozdział jedenasty jest poświęcony praktycznie w całości cenzurze w powojennych Niemczech, a nagle - w jego środku czytamy o bluźnierstwach i o Szatańskich wersetach...

    postawy i cechy pewnych postaci trzeba zmienić, przynajmniej na potrzeby wydania w Niemczech, gdzie przecież te wszystkie rzeczy jeszcze bardzo dobrze się pamięta***

    Miałam wrażenie, że dobór treści do tej książki był całkowicie arbitralny. Oczywiście autor umieścił w niej wszystko (lub prawie wszystko) to, co istotne, ale już kwestią dyskusyjną jest rozłożenie akcentów. O niektórych tematach Fuld niepotrzebnie się rozpisuje, inne natomiast traktuje zbyt pobieżnie. Na przykład drobiazgowa analiza skandalu dyplomatycznego, wywołanego przez austriackiego pisarza Grillparzera zajmuje u Fulda tyle samo miejsca, co opis cenzury w Hiszpanii za dyktatury Franco. Cenzurze w Irlandii oraz Wielkiej Brytanii - głównie obyczajowej - funkcjonującej jeszcze do całkiem niedawna - Fuld poświęca dosłownie trzy zdania. Na drugim biegunie jest cenzura w Niemczech - w różnych okresach historycznych, aż po dzień dzisiejszy - o której fragmenty są w książce najobszerniejsze. Od Lutra, przez Goethego, nazistów, okres powojenny, a skończywszy na współczesnych sprawach o zniesławienie. Trochę to rozumiem, skoro autor jest Niemcem, tym niemniej uważam, że niektóre z opisywanych spraw zainteresują tylko specjalistów. Rozdział 10 (poświęcony NRD) oraz prawie cały 11 można sobie spokojnie podarować. Zamiast nich życzyłabym sobie poczytać coś więcej o konkretnych dziełach, które zostały zakazane - Fuld przedstawia szerzej historię tylko kilku z nich, jak Lolitę, Cierpienia młodego Wertera i Encyklopedię Diderota. Ponadto do tytułu książki dodałabym dopisek: w kulturze zachodniej, gdyż książka praktycznie w całości poświęcona jest Europie (i to też oczywiście nie całej, tylko najbardziej "oczywistym" krajom) oraz Stanom Zjednoczonym. Poza krótką wzmianką o Szatańskich wersetach nie ma w niej praktycznie mowy o kulturze islamskiej, brakuje też Chin. 

    Władcy ze wszystkich epok i kultur (...) nie byli i nadal nie są zdolni pojąć, że idee są silniejsze od ustaw.

    Krótka historia książek zakazanych pokazuje, że historia ludzkości jest wypełniona próbami zakazywania ludziom samodzielnego myślenia. Na szczęście próbami w większości nieudanymi, bo idei nie da się tak po prostu zniszczyć, a zakazywanie daje najczęściej wręcz odwrotny skutek od zamierzonego. Większość książek zakazanych przetrwało także dlatego, że fizyczne ich zniszczenie okazywało się niemożliwością, zwłaszcza od czasu wynalezienia druku. Dziś, w dobie Internetu zakazywanie i cenzurowanie treści jest tym bardziej absurdalne i skazane na porażkę. W krajach cywilizowanych zresztą szala przechyliła się bardziej na stronę indywidualnych spraw o zniesławienie, jak to miało miejsce chociażby w przypadku książki Sekretne życie motyli. Znakiem czasów jest to, iż dziś niemile widziane stało się rozpowszechnianie dzieł ukazujących niezdrowy tryb życia, np. palenia i picia. Z taką cenzurą we współczesnej wersji sama miałam do czynienia, kiedy chciałam wydać album ze zdjęciami dokumentującymi projekt. Na jednym z wielu zdjęć widać było, jak ktoś pije piwo i pali papierosa - zrobiła się z tego afera, zagrożono nam, że jeśli tego zdjęcia nie usuniemy, to publikacja nie zostanie sfinansowana. Był to klasyczny przypadek absurdu, który Fuld komentuje w następujący sposób: Są środowiska, które trudno wyobrazić sobie bez piwa, wódki i papierosów. Jak wiarygodnie przedstawiać postacie z tych kręgów, jeśli nie można będzie napisać, że piją i palą?

    Krótka historia książek zakazanych jest pozycją niewątpliwie wartościową i fragmentami ciekawą, jeśli chodzi o przekazywaną w niej treść, jednak autor nie do końca sprostał ambitnemu zadaniu. Owszem, są w niej smaczki i ciekawostki, jednak nie mam zamiaru zamydlać wam nimi oczu, ponieważ książka chyba miała być czymś więcej, niż chaotycznym zestawieniem anegdot. W ogólnym rozrachunku publikacja ta nie zawsze jest czytelna, ilość informacji przytłacza, a i język krytyki literackiej oraz podręcznikowego żargonu, jakim się posługuje autor sprawia, że jej odbiór nie jest najłatwiejszy. Trzeba się mocno skupić, by nie stracić wątku. Momentami Fuld jest po prostu nudny, a przecież temat bynajmniej do nudnych nie należy.

    Metryczka:
    Gatunek: historyczna
    Główny bohater: książki i pisarze
    Miejsce akcji: Europa i Stany Zjednoczone
    Czas akcji: od starożytności po współczesność
    Moja ocena: 4/6

    Werner Fuld, Krótka historia książek zakazanych, Wyd. MUZA, 2014 

    Książka bierze udział w wyzwaniu Grunt to okładka

    *Johann Adam Bergk, Die Kunst, Bucher zu lesen, Jena 1799
    **Z przedmowy do Encyklopedii Diderota
    ***Z listu wydawnictwa do Remarque'a, na temat powieści Iskra życia

    4 komentarze:

    1. Przeczytalam to jakis czas temu. W pelni się z Tobą zgadzam- ksiązka jest chaotyczna, ostatni rozdzial o NRD powinien zostal wydany tylko w wersji niemieckiej. Mimo to muslę, ze warto Fulda przeczytac.

      OdpowiedzUsuń
    2. Wysłałam Ci na e-maila wiadomość o wygranej w konkursie. Mogłabyś mi przesłać dane do wysyłki?

      OdpowiedzUsuń
    3. Szkoda, że pozycja jest chaotyczna...

      OdpowiedzUsuń
    4. Zakazywanie czytania może i dziś odniosłoby odwrotny skutek? Według mnie nie ma lepszej reklamy...

      OdpowiedzUsuń

     

    About Me

    Moje zdjęcie
    Katowice, Śląsk
    Mól książkowy starej daty. Z urodzenia i zamieszkania Ślązaczka, choć serce ciągnie mnie w góry. Kocham przyrodę, ciepło i słońce. Zachwycają mnie krajobrazy południowej Europy, jestem italofilką. Uwielbiam koty i żałuję, że mam zbyt małe mieszkanie, by przygarnąć jeszcze co najmniej jednego. Najlepiej rudzielca :) Kontakt do mnie: joly_fh@gazeta.pl