• ...umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość...

    Beatlesi, Cień eunucha i J jak jastrząb czyli premiery maja


    W maju staję się starsza o rok, więc teoretycznie nie powinnam się nań cieszyć, ale zawsze jakoś się cieszę. Bo to najpiękniejszy miesiąc w roku, mój ulubiony, bo wreszcie wiosna rusza pełną parą i robi się ciepło - podczas, gdy kwiecień bywa jeszcze zimny i kapryśny - i można wyjść z czytaniem na zewnątrz. No i te premiery książkowe... w zeszłym roku cieszyłam się na Szczygła (który ostatecznie bardzo mnie rozczarował, ale to tak na marginesie), w tym roku dostanę nowe powieści kilku z moich ulubionych autorów: Elif Shafak, Michaela Crummeya czy Joanny Bator. A więc ruszajmy na majówkę i do księgarń:


    Na pierwszy ogień idzie nowa powieść Elif Shafak, na co się szczególnie cieszę, bo to autorka, która jeszcze nigdy mnie nie zawiodła: Dwór Sulejmana szczelnie oplatają intrygi, a w jego sercu trwa bezlitosna walka o władzę. Do sułtańskiej menażerii trafia młody opiekun białego słonia, Dżahan. Wkrótce zostanie uczniem mistrza Sinana, najsłynniejszego architekta imperium osmańskiego. Jego sercem zawładnie córka sułtana – księżniczka Mihrimah, a wyobraźnią – potężne budowle. Chłopiec stopniowo odkrywa, kim jest, a z drobnego złodziejaszka staje się wielkim budowniczym. Meczety, mosty, karawanseraje, pałace, akwedukty – historia Dżahana nieodwracalnie splata się z historią Stambułu, miasta mozaiki, które olśniewa, fascynuje i pochłania. Wydawnictwo Literackie


    Wielu czytelników zelektryzuje na pewno zapowiedź nowej książki Jaume Cabre - tzn. nie jest ona tak całkiem nowa, wydawnictwo Marginesy kontynuuje tłumaczenie Cabre, który to autor dorobił się u nas sporego grona fanów: Miquel Gensana to wielki nieudacznik. Z żadną kobietą mu nie wyszło (ostatnia była skrzypaczką), dzieci nie spłodził – na nim kończy się ród – chciał być artystą, ale nie starczyło talentu. Nie zapobiegł bankructwu firmy i stracił dom rodzinny, w którym teraz jest modna restauracja. Do tej właśnie restauracji zaprosiła go koleżanka na wieczór wspomnieniowy. Jak święty Piotr trzykrotnie się zaparł, że to był kiedyś jego dom, ale wspomnienia nasuwały się same. Miquel staje przed trybunałem pamięci, by wystawić rachunek dwustuletniej rodzinnej historii i rozliczyć powojenną Hiszpanię, a przy okazji samego siebie, z doznanych krzywd, popełnionych błędów i niespełnionej miłości.


    No i trzecia powieść miesiąca, czyli Crummey od wydawnictwa Wiatr od morza: Druga dekada XIX wieku. Mieszkający w głuszy osadnicy od wielu dziesięcioleci sami stanowią prawo na zajętych przez siebie terenach, na własną rękę rozprawiając się z „Czerwonymi Indianami”. Ci, spychani w głąb lądu przez Europejczyków, nieudolnie stawiają opór, atakując białych, którzy nie pozostają im dłużni. Sytuacja dodatkowo komplikuje się, gdy wiedziony nadzieją na zażegnanie konfliktu gubernator wysyła na wybrzeże oficera marynarki wojennej Davida Buchana, mającego wyegzekwować przestrzeganie prawa i zorganizować pokojową ekspedycję na terytorium Indian. Oficer werbuje do pomocy Johna Peytona Seniora – najbardziej wpływowego osadnika nad całą zatoką Exploits – oraz jego syna, zmagającego się z niechęcią do ojca i rywalizującego z nim o względy kobiety, której przyszło wieść życie w ich domu. Mężczyźni nawet nie podejrzewają, w jak wielkim stopniu tragiczne zakończenie wyprawy wpłynie na losy jej uczestników oraz mieszkańców wybrzeża… 


    Znana już nam z kilku ciekawych książek. m.in. o małżeństwie czy macierzyństwie autorka, tym razem zastanawia się czy przyjaźń kobiety z mężczyzną jest w ogóle możliwa? Zdania są tu podzielone… Faye wybiera się służbowo do Aten – ma tam poprowadzić kurs pisarstwa. W samolocie poznaje pewnego Greka, który zaczyna opowiadać jej o swoim życiu. Zaprasza ją na swoją łódź, na lunch... i gdy okazuje się, że Faye ze względu na wybuch wulkanu nie może wrócić do Londynu, kobieta spędza trzy tygodnie tylko z nim. Czy ich przyjaźń przerodzi się w coś więcej? Wydawnictwo W.A.B.


    Tę książkę anonsuję z pewną taką nieśmiałością, bo Półbrat mnie zmęczył i nie zachwycił, i nie wiem, czy będę miała odwagę sięgnąć po Beatlesów. Jestem jednak pewna, że wiele osób czeka na największy przebój Larsa Saabye Christensena, międzynarodowy bestseller: Oslo, rok 1965. Na świecie szaleje beatlemania. Kim, Gunnar, Seb i Ola, nierozłączni przyjaciele ze szkolnej ławy, chcą być jak słynna czwórka z Liverpoolu. Zapuszczają grzywki, przyjmują pseudonimy Paul, John, George i Ringo i z wypiekami na twarzy czekają na kolejne piosenki. Love Me Do She Loves You, Strawberry Fields Forever… nie ma dla nich większego święta, niż wspólne słuchanie płyt słynnej grupy. Pewnego dnia chłopcy postanawiają założyć własny zespół. Piękna książka o dziecięcych marzeniach, pierwszych miłościach i libacjach, buncie i konfrontacji z rzeczywistością? Tak, ale nie tylko. Wydawnictwo Literackie


    Do twórczości Magdaleny Parys przekonałam się stosunkowo niedawno, lekturą Magika. Miała być jego dalsza część, ale póki co mamy inną powieść, też o Niemczech: Nie krzyczała, kiedy rodziła syna. Nie mogło jej się wyrwać żadne niemieckie słowo. Nie w 1945 roku, nie wśród Polaków wracających z przymusowych robót. Kilkadziesiąt lat później rodzinne sekrety nie dają spokoju dorastającej Dagmarze. Skąd wziął się ten dziwny akcent w mowie jej babci? Dlaczego co roku staruszka odwiedza pewien kościół? Czy naprawdę nigdy nie spotkała się z siostrą bliźniaczką, choć ta ciągle przysyła jej paczki? Dziewczyna wie, że nie wykradnie babce wszystkich tajemnic. Ale kiedy powoli zaczyna odkrywać przeszłość, odżywają wspomnienia, do których Rika nigdy nie odważyła się powrócić. Czy dziedziczymy los po naszych przodkach? Czy prawdą jest to, co się rzeczywiście zdarzyło, czy to, co zapamiętaliśmy?  Wydawnictwo Znak


    Przyznaję, że pierwszej części losów Rossa Poldarka jeszcze nie czytałam, a wczoraj widziałam niezbyt pochlebną recenzję, no ale ten Aidan... Nadchodzą burzliwe czasy poddające próbie małżeństwo i miłość Demelzy Carne i Rossa Poldarka. Wysiłki kobiety, by przystosować się do życia w środowisku kornwalijskich właścicieli ziemskich, niosą gorycz i troski mimo radości z narodzin pierwszego dziecka. Ross rozpoczyna trudną walkę o prawa właścicieli kopalni miedzi i staje się śmiertelnym wrogiem potężnego bankiera George’a Warleggana. Wydawnictwo Czarna Owca


    Wiele już było pozycji reklamowanych podobieństwem do Downton Abbey, ale ja jakoś mam do nich słabość: Augsburg, jesień 1913 roku. Biednie ubrana dziewczyna idzie w kierunku imponującej posiadłości, połączonej z przedsiębiorstwem włókienniczym. Nazywa się Marie Hofgartner i zamierza starać się o przyjęcie na posadę pomocy kuchennej. Przepych domostwa początkowo zupełnie przytłacza dziewczynę, która wychowała się w sierocińcu. Właściciele fabryki, rodzina Melzerów, zatrudniają cały zespół pracowników i Marie nie jest łatwo odnaleźć się wśród nich. Z czasem jednak sierotę zaczyna darzyć szczególnym uczuciem najmłodsza z rodzeństwa Melzerów, Katharina i… nie tylko ona. Gdy Paul, pierworodny syn i dziedzic właścicieli poznaje dziewczynę o wielkich, ciemnych oczach, dotychczasowy spokój panujący w rodzinie, staje pod znakiem zapytania. Nikt też nie wie, co właściwie skłoniło głowę rodziny, pana Melzera do zatrudnienia Marie... Anne Jacobs, pod innym nazwiskiem, opublikowała kilka odnoszących sukcesy powieści historycznych i egzotycznych sag. Wraz z wydaniem „W cieniu tajemnic” spełniła swoje wielkie, od dawna pielęgnowane, marzenie o napisaniu powieści, która ukazywałaby skomplikowaną sagę rodzinną na tle najnowszej historii Niemiec. Wydawnictwo Prószyński i S-ka.

    Kolejna saga rodzinna, tym razem rodem z Gruzji, a wiecie, że uwielbiam sagi rodzinne i mam sentyment do Gruzji: Przejmująca epicka opowieść rozgrywająca się na tle zmieniającej się Europy XX wieku. Początek XX wieku. Mroźna zima. Na świat przychodzi Stazja Jaszi, córka najsłynniejszego w carskiej Rosji gruzińskiego wytwórcy czekolady. Wraz ze Stazją i kolejnymi pokoleniami rodziny Jaszi zanurz się w gąszcz historii najkrwawszego ze stuleci. Od pierwszej wojny światowej przez rewolucję październikową i drugą wojnę światową do początku XXI wieku. Od gruzińskich wybrzeży Morza Czarnego po Berlin, Paryż i Londyn. "Ósme życie" to jeden z najpiękniejszych, a jednocześnie dręczonych przeszłością głosów młodego pokolenia przypominający o wciąż nieodrobionej lekcji historii Europy. Nino Haratischwili stworzyła powieść, na jaką czeka się latami: epicki rozmach, pełnokrwiści bohaterowie, wielkie namiętności i cudowny, plastyczny styl. Wydawnictwo Otwarte


    Z prawdziwą ekscytacją odnotowuję też zapowiedź nowej powieści Isabel Allende, zwłaszcza, że zawiera ona wątek polski: Alma Belasco, bogata dama ze znanej i szanowanej rodziny, niespodziewanie porzuca dostatnie życie i przenosi się do Lark House, nietypowego domu seniora pełnego ekscentrycznych staruszków. Tam zaprzyjaźnia się z jedną z pracownic, Iriną Bazili, przed którą stopniowo odsłania swoją przeszłość. Irinę i Setha, ukochanego wnuka Almy, intrygują przede wszystkim zdjęcia nieznanego Japończyka i listy, które starsza pani wymienia z tajemniczym kochankiem; razem próbują zrekonstruować pasjonującą historię jej wielkiej miłości, która mimo licznych przeszkód przetrwała kilkadziesiąt lat. Akcja powieści toczy się w San Francisco. Współczesną opowieść autorka przeplata wspomnieniami Almy i historią jej rodziny, sięgającą początków XX wieku. Główne bohaterki, Almę i Irinę, na pozór różni niemal wszystko: wiek, status społeczny, doświadczenia. Pierwsza jest dumną, pewną siebie kobietą, druga zahukaną dziewczyną, tragicznie doświadczoną przez los. Obie jednak wyemigrowały do Stanów Zjednoczonych z Europy – Alma z Polski, a Irina z Mołdawii – w poszukiwaniu lepszego życia, przeszłość obu kryje tajemnice. Wydawnictwo Muza


    Coś dla miłośniczek serialu Wspaniałe stulecie (słyszałam tylko, nie obejrzałam ani jednego odcinka) proponuje Wielka Litera: Książka, na podstawie której powstał serial produkcji tureckiej "Wspaniałe stulecie. Sułtanka Kösem", następca hitowego serialu "Wspaniałe stulecie". Kösem to niezwykła postać z dynastii osmańskiej, jedna z najbardziej wpływowych kobiet w historii Osmanów. Podobnie jak dobrze znana z serialu "Wspaniałe stulecie" Hurrem, Sułtanka Kosem posiadała ogromną władzę i autorytet. Ciekawostką jest, że była dużo większą intrygantką niż Sułtanka Hurrem, dlatego serial przedstawiający jej losy może okazać się jeszcze większym sukcesem niż "Wspaniałe stulecie". Kosem była żoną osmańskiego sułtana Ahmeda I i to właśnie dzięki niemu, a później dzięki synom zdobyła władzę w Imperium Osmańskim.


    Kolejna wyczekiwana premiera to powieść Lucy Barton, pisarki nagrodzonej Pulitzerem, autorki powieści Olive Kitteridge. Mam na imię Lucy dawno już sobie wynotowałam jako książkę, na której tłumaczenie czekam: Dojrzałą kobietę, pisarkę wychowującą dwójkę dzieci, podczas przedłużającego się pobytu w szpitalu odwiedza niewidziana od lat matka. Niewinne rozmowy o ludziach z przeszłości otwierają furtkę do bolesnych wspomnień: biedy, wykluczenia i rodzinnych tajemnic. W oszczędnej narracji Strout buduje kruchą nić porozumienia pomiędzy kobietami, dla których ta niespodziewana pięciodniowa wizyta staje się najintymniejszym momentem ich relacji. Strout misternie konstruuje, wydawać by się mogło, uporządkowany świat, który na naszych oczach się rozpada. Nie znajdujemy w tym jednak dramatu, lecz cichą akceptację i zrozumienie dla ludzkich słabości. Wydawnictwo Wielka Litera

    Historia zaginionej dziewczynki to kontynuacja tetralogii osławionej już Elleny Ferrante. Mam wrażenie, że ta autorka jest ciągle w Polsce nieznana, a ja za Genialną przyjaciółkę zabieram się już od roku...: Wspaniały i porywający portret Lili i Eleny, dwóch przyjaciółek, dwóch splecionych na zawsze losów, cudownych i pełnych pasji dziewcząt wywodzących się z niespokojnej dzielnicy Neapolu. Ferrante opisuje chaotyczną złożoność kobiecych przyjaźni z taką siłą i psychologiczną przenikliwością, że kiedy zanurzamy się w lekturę, otaczający nas świat odchodzi w niepamięć. Wydawnictwo Sonia Draga.

    Wreszcie nie wypada nie zapowiedzieć najnowszej powieści Jacka Dehnela:  Krivoklat, wieloletni pacjent zakładów dla psychicznie chorych, obwołany przez austriacką prasę „kwasowym wandalem”, ma za sobą historię niszczenia dzieł sztuki w najsłynniejszych muzeach Europy. I nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Powieść Jacka Dehnela, pastisz antymieszczańskiej twórczości Thomasa Bernharda, to przepojona czarnym humorem, wyrzucona na jednym oddechu opowieść o sztuce, miłości i człowieku, który nie boi się sprzeciwić społeczeństwu.Wydawnictwo Znak
     
      
    Na tę książkę, o oryginalnym tytule H is for Hawk czekałam już od dawna i szczególnie do niej zachęcam. Ta historia o "adoptowaniu" i wychowywaniu jednego z najbardziej dzikich ptaków - jastrzębia jest uznawana za jedną z najlepszych książek ubiegłego roku. Pisała o niej już Padma. Teraz wreszcie w Polsce: Już jako dziecko Helen Macdonald postanowiła zostać sokolniczką. Opanowała złożoną terminologię i przeczytała wszystkie klasyczne książki z tej dziedziny, w tym pełne opisów udręki arcydzieło T.H. White'a The Goshawk, w którym mozolne układanie jastrzębia autor przedstawił jako pojedynek duchowy. Po śmierci ojca pogrążona w żałobie Helen myśli obsesyjnie o wyszkoleniu własnego jastrzębia. Za 800 funtów kupuje na szkockim nabrzeżu Mabel i zabiera ją do domu w Cambridge. Napełnia lodówkę karmą dla ptaka, wyłącza telefon i przystępuje do długiego, niezwykłego zadania, jakim jest ułożenie najdzikszego ze zwierząt. (...) J jak jastrząb to zapis duchowej podróży – bezlitośnie szczera opowieść o zmaganiach ze smutkiem i żałobą, w trakcie których autorka oswajała jastrzębia, sama zaś nabierała coraz więcej cech dzikiego zwierzęcia. Na książkę tę składa się również barwna jak kalejdoskop biografia wybitnego, targanego sprzecznościami powieściopisarza T.H. White'a. To książka o pamięci, naturze i ludziach, o tym, jak można podjąć próbę pogodzenia śmierci z życiem i miłością. Wydawnictwo Czarne 


    Na fali zainteresowania islamem publikowane są kolejne pozycje mające nas oswoić z tą religią. Po Śmiejąc się w drodze do meczetu oczekuję czegoś lżejszego i z humorem: Kiedy w wieku pięciu lat Zarka przybywa z rodzicami do Liverpoolu, doświadcza swoistego szoku kulturowego. Dziewczynka bez trudu zauważa, że zasady, które rodzice wpajali jej od najwcześniejszego dzieciństwa, tutaj, w Wielkiej Brytanii, nie mają zastosowania. Zarka pragnie żyć tak, jak angielskie dziewczynki w jej wieku: swobodnie bawić się z rówieśniczkami, latem zaś nosić zwiewne sukienki, a nie brązowe, kryjące sztruksy. To jednak dopiero początek problemów. Gdy Zarka osiąga wiek nastoletni, jedyne, czego pragnie najbardziej, to pozbyć się owłosienia na nogach i ciasnych upięć włosów, które powodują niewyobrażalny ból głowy. Autorka dowcipnie i niezwykle barwnie opowiada o swoim zaaranżowanym małżeństwie, obrzezaniu dwóch synów, a także świętej pielgrzymce do Mekki. Wydawnictwo Kobiece

    Reportaże Joanny Bator z Japonii są jednymi z moich ulubionych opowieści o tym kraju: 10 lat po wydaniu "Japońskiego wachlarza", Bator powraca do Kraju Kwitnącej Wiśni. Spotkanie drugie jest inne. To już, jak sama przyznaje nie olśnienie, nie szał ani dziki zachwyt, którego doświadczała wtedy, ale spokojna kontemplacja kraju, który uczyniła swoim drugim domem. Pisarka nie przestaje się Japonii dziwić. Ze zdziwienia rodzi się opowieść, unikająca orientalistycznych płycizn i zwodniczych uroków "egzotyki". Wydawnictwo W.A.B


    Marginesy, pospołu z kolejną powieścią Cabre proponują z kolei bardzo ciekawą pozycję o Hiszpanii, a właściwie Katalonii: Barcelonę od Polski dzieli ponad 2000 km, ale dusza tego miasta jest bardzo słowiańska. Co ciekawe, Katalończyków od wieków nazywają Polakami i prawie na każdym kroku można znaleźć wpływy polskiej kultury,  ślady wybitnych Polaków oraz odkryć wspólną historię. Kto by pomyślał, że najpopularniejszy w Katalonii program satyryczny ma tytuł „Polonia”, a emisja kończy się słowem „Koniec”, które znają wszyscy. Wszakże w dzieciństwie byli „karmieni” polskimi kreskówkami takimi jak „Bolek i Lolek”. Katalończycy kochają Mrożka i  Kantora, a spacer po mieście zaprowadzi nas do miejsc, gdzie chodził Chopin, Anders, Kapuściński i Gombrowicz. Po drodze znajdziemy polskie restauracje i sklepy, gdzie można kupić suchą krakowską, która jednak smakuje zupełnie inaczej. W katedrze wisi obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, a sukces klubu Barca zaczął się od polskiego piłkarza, który grał tam bez pensji.

    Po niedawnej lekturze Pacjenta prawdziwa opowieść neurochirurga jest dla mnie szczególnie interesująca: Światowy bestseller, jedna z najważniejszych książek 2015 roku „New York Timesa” Dla autora, neurochirurga, lekarska przysięga „nie szkodzić” to gorzka ironia, wszak operacje mózgu niosą poważne zagrożenia. Jak to jest być neurochirurgiem? Jakie to uczucie kroić mózg, źródło myśli, uczuć i inteligencji? Jak żyć z konsekwencjami operacji, która miała uratować życie, a wszystko poszło nie tak? Porywające wspomnienia. Wydawnictwo W.A.B.


    Kolejna pozycja pozostaje w tematach medycznych: Na świecie pierwszy udany przeszczep nerki przeprowadził w 1954 roku doktor Joseph Murray. W Polsce dokonał tego dwanaście lat później profesor Jan Nielubowicz ze swoim zespołem. Dziś przeszczepia się prawie wszystkie narządy, a skomplikowane przeszczepy wielotkankowe to niemal codzienność. Jednak ta dziedzina medycyny wciąż wzbudza emocje i kontrowersje. Owiana mitami, dla wielu jest etycznie niejednoznaczna. Anna Mateja zabiera nas na sale operacyjne i pozwala obserwować zmagania wybitnych polskich chirurgów, którzy mimo braku środków, warunków i personelu, mimo ostracyzmu społeczeństwa i podejrzliwości środowiska medycznego nie bali się wcielać w życie śmiałych, obarczonych ryzykiem, wizjonerskich pomysłów. Wydawnictwo Czarne 

    I jeszcze książka, która powinna być obowiązkowa dla moli książkowych, czyli rzecz o przekładach literackich: W raju, jak chętnie myślimy, wszyscy z pewnością mówili po polsku. Musimy się jednak pogodzić z tym, że ani Tomasz Mann nie był Polakiem, ani nawet Dostojewski nie pisał po naszemu. Aby zrozumieć znaczenie przekładu dla literatury wydawanej w Polsce, warto przeczytać, co o swojej pracy mówią uznani tłumacze Flauberta, Nabokova, Joyce’a, Woolf, Márqueza, Coetzeego oraz wielu innych autorów. Przedzieranie się przez gąszcze językowych pułapek, oddanie ducha oryginału bez szkody dla języka ojczystego , „fałszywi przyjaciele” i prawdziwi wrogowie – to tylko kilka z wielu trudności związanych z pracą nad przekładem. Wydawnictwo Czarne
      

    Na koniec ostatnia powieść ze Świata Dysku: Drżenie światów. Głęboko w Kredzie coś się poruszyło. Sowy i lisy to wyczuwają. Tiffany także, przez swoje buty. To dawny nieprzyjaciel gromadzi siły. To czas zakończeń i początków, starych przyjaciół i nowych, rozmycia granic i przesunięcia mocy. Teraz to Tiffany stoi pomiędzy światłem i ciemnością, dobrem i złem. Horda elfów szykuje się do inwazji i Tiffany musi wezwać wszystkie czarownice, by stanęły przy niej. By broniły świata. Jej świata. Będzie rozliczenie... Wydawnictwo Prószyński i S-ka

    I to już wszystko, co ciekawego wyłowiłam w maju, choć nie wątpię, że coś mi umknęło. Przyznacie, że maj zapowiada się bardzo bogato. A Wy, na co czekacie? 

    6 komentarze:

    1. Krucafiks, ile tu ciekawych książek! Shafak, Allende i Strout brałabym w ciemno, zresztą wszystkie te nowości widziałabym z przyjemnością u siebie w bibliotece. Cóż, finanse nie pozwalają poszaleć, może na jedzeniu by przyoszczędzić i w szczawiu się rozsmakować? ;D
      Ja w maju czekam jeszcze na Gaskell "Dom na wrzosowisku" i Mazzantini "Nikt nie ocali się sam"- jej poprzednia powieść, "Powtórnie narodzony" mnie zachwyciła,polecam uwadze!

      OdpowiedzUsuń
    2. Ostatnia powieść Allende to okropne badziewie, na którego lekturę skusiłam się w ubiegłym roku tylko po to, by przekonać się, że pani Isabel powinna już od dawna być na emeryturze. Jakimś dziwnym trafem "Uczeń architekta" wyszedł u mnie już rok temu- Shafak jest w Hiszpanii w ogóle nie znana, wcześniej wydano tylko "Bękartkę ze Stambułu"- i miał dobre przyjęcie. "Cień eunucha" to ponoć najsłabsza powieść Cabré, tak przynajmniej twierdzi jedna znajoma blogger, która przeczytała wszystko, co napisał. Ja natomiast bardzo się cieszę na Nino Haratischwili- czekam na tę powieść od ponad roku, od wywiadu z autorką na Bookeriada i wysokiej oceny Agnieszki Hoffmann. No i Parys też zapowiada się świetnie. Skuś się na Ferrante. Na prawdę warto, choć nie jest to arcydzieło, ale bardzo dobra obyczajówka i zarys epoki. Przyznam, że pusty śmiech mnie ogarnął przy czytaniu opisu książki o Barcelonie. Katalończyków reszta kraju nazywa polacos bynajmniej nie z miłości i nie od stuleci, ale od II WŚ. W ogóle jakiekolwiek porównania są tu po prostu niedorzeczne i ta książka wygląda na stek bzdur. Poza tym Bator, Crummey... Jest co czytać!

      OdpowiedzUsuń
    3. Wiadomo, że muszę wziąć się za Beatlesów w wydaniu skandynawskim. Bardzo jestem ciekawa tej opowieści :)

      No i "Japoński kochanek". Nie tylko z uwagi na wątek polski, o którym wcześniej nie miałam pojęcia. Przede wszystkim z uwagi na moje wielkie zamiłowanie do twórczości Allende - jej książki, to ja czytam w ciemno.

      OdpowiedzUsuń
    4. "J jak Jastrząb" z opisu mi się podoba. Może spróbuję :)

      OdpowiedzUsuń
    5. Moje zapowiedzi już jutro i kilka pozycji nam się powtarza ^^
      Czekam na nową powieść Crumneya i "Beatlesów", zastanawiałam się nad Allende, ale jej ostatnia powieść mnie rozczarowała (może dlatego, że nie był to realizm magiczny, a kryminał), więc póki co sobie odpuszczę, poczekam na recenzje. No i kusi mnie sięgnięcie po sagę o Poldarkach, tak dla relaksu ;)

      OdpowiedzUsuń
    6. Najbardziej szekam na nowe powieści Shafak, Crummeya, Cabre i Allende. Z zainteresowaniem będę się przyglądała też "Sułtance Kosem" (chociaż też serialu nie oglądam) i "W cieniu tajemnic", bo mam słabość do tego okresu historycznego i takich powieści.

      OdpowiedzUsuń

     

    Ulubione

    About Me

    Moje zdjęcie
    Katowice, Śląsk
    Mól książkowy starej daty. Z urodzenia i zamieszkania Ślązaczka, choć serce ciągnie mnie w góry. Kocham przyrodę, ciepło i słońce. Zachwycają mnie krajobrazy południowej Europy, jestem italofilką. Uwielbiam koty i żałuję, że mam zbyt małe mieszkanie, by przygarnąć jeszcze co najmniej jednego. Najlepiej rudzielca :) Kontakt do mnie: joly_fh@gazeta.pl