• ...umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość...

    O życiu introwertyka w ekstrawertycznym świecie


    Nie znosisz tłumów, spędzanie czasu w samotności ci nie przeszkadza i .... jesteś blogerem książkowym? - najprawdopodobniej jesteś introwertykiem. Wiem oczywiście, że nie musi to być regułą, ale jeśli Twoim ulubionym zajęciem jest czytanie książek, a własnymi emocjami po ich przeczytaniu wolisz się dzielić w formie pisemnej - jest na to spora szansa. Niestety introwertyzm to cecha, która w dzisiejszym hiperaktywnym świecie nie znajduje zbyt wiele poważania. Ceni się pędzenie od jednego zajęcia do drugiego i kontakty z mnóstwem ludzi. towarzyskość, otwartość, gadatliwość, aktywność, spontaniczność, a nawet impulsywność i ryzykanctwo. Te cechy uważane są za normalne. Na topie są sporty ekstremalne, podróże, selfie, portale społecznościowe, krzyczenie: JA, JA - wszystko, co wymaga ożywionych kontaktów społecznych i stawiania siebie w centrum uwagi. Ten świat, który pędzi coraz szybciej i jest coraz głośniejszy jest stworzony przez i dla ekstrawertyków. Nic dziwnego, że często myślę, że introwertyzm to jakiś defekt, przekleństwo utrudniające mi życie. Jestem typowym introwertykiem. Mam alergię na tłumy, nie znoszę hałasu, głośnych i tłocznych imprez (które wydają się dzisiaj ideałem spędzania wolnego czasu), rozmów o niczym (o "pogodzie"). Wolę spotkania w cztery oczy, słuchanie a nie mówienie, wolę napisać sms-a, niż telefonować. Przyjaźń to dla mnie wielkie słowo, i nawet kiedy przebywam w towarzystwie ludzi, których znam i lubię, potrzebuję od czasu do czasu chwili samotności, żeby "naładować akumulatory". Zauważyłam, że introwertyzm wpływa na wszystkie dziedziny mojego życia i jest źródłem wielu moich problemów. Właściwie nie tyle sam introwertyzm, ale jego społeczny odbiór. Introwertycy są mniej lubiani, przypinane im są różne krzywdzące łatki: że są wyniośli, zadzierają nosa, są oschli, niesympatyczni, nieuprzejmi, nudni, itp., itd. Często określa się ich nawet takimi epitetami, jak: odludek, samotnik, mizantrop, dziwak, ponurak, a nawet socjopata (sic!). Niektórzy posuwają się nawet do tego, że introwertyzm postrzegają jako patologię, umieszczając go w zbiorze zaburzeń takich jak autyzm, czy osobowość schizoidalna! Zatem introwersję uważa się wręcz za wadę, ułomność, osobowość "drugiej kategorii". Co gorsza, sami introwertycy tak o sobie myślą, nie akceptują samych siebie - presja społeczna skutkuje obniżeniem poczucia wartości u introwertyków. Boli mnie takie stawianie sprawy. Faktycznie ekstrawertyków znacznie łatwiej jest polubić, łatwiej nawiązać z nimi kontakt (choć już potem niekoniecznie ten kontakt utrzymać), niż z ostrożnymi, małomównymi, zamykającymi się w sobie introwertykami: Są tacy ludzie, z którymi ma się od początku kłopot, bo zbytnio do nich ciągnie i lubi się ich bez żadnego uzasadnienia, mając przecież pewność, że to tylko gra i pozór.* Też wolałabym być bardziej towarzyska, bo wtedy życie jest chyba znacznie łatwiejsze, ale nie mogę tego zmienić; to nie jest kwestia mojego wyboru, czy jakiejś fanaberii: z tą cechą temperamentu się rodzimy. Społeczeństwo złożone w większości (przynajmniej tak się wydaje) z ekstrawertyków - tego nie rozumie i wymaga, abym dostosowała się w swoim zachowaniu do nich. Ekstrawertycy postrzegają świat przez swój pryzmat i myślą, że z introwertykami coś jest "nie tak". Namawiają nas, byśmy wyruszyli z nimi na podbój tego świata, podczas gdy nas to wcale nie bawi. Przygody to te wstrętne, niepokojące, męczące rzeczy, przez które można przegapić kolację.** Ile razy spotkaliście się z takimi uwagami jak: nie bądź taka smutna/nieśmiała, czemu jesteś taka cicha, czemu się izolujesz, co tak siedzisz "bez życia", uśmiechnij się, musisz się otworzyć, musisz się wyluzować, powinnaś więcej wychodzić i spotykać się z ludźmi, czy wszystko u ciebie w porządku? Pamiętam, jak kiedyś mój znajomy - typowy ekstrawertyk - powiedział do mnie z wyrzutem: poznałem cię z moimi przyjaciółmi, żebyś wreszcie "wyszła do ludzi" [a ty "nic"], a ja pomyślałam sobie: ale ja wcale tego nie chciałam! Czy zapytałeś mnie o to, czy tego potrzebuję? Sama wiele razy byłam zmuszana do aktywności, której nie lubię albo do tłumaczenia się z tego, czemu jestem jaka jestem.  


    Oto 15 dosyć przykrych mitów, na temat introwertyków:

    Są nieśmiali

    Na pewno są wśród nich osoby nieśmiałe, ale introwertyzm nie jest równoznaczny z nieśmiałością. Nieśmiałość to lęk przed ludźmi, natomiast introwertycy unikają ludzi, ponieważ wyczerpuje to ich energię. 

    Nie lubią ludzi 

    Introwertycy przedkładają jakość nad ilość w kontaktach społecznych - stąd wolą mieć kilku bliskich przyjaciół, niż tabuny znajomych (lub znajomych nazywanych "przyjaciółmi")

    Mają kiepskie umiejętności społeczne 

    Introwertycy potrafią świetnie rozwinąć tzw. social skills - mogą być nawet tak czarujący, że możesz wziąć ich za ekstrawertyków. Kwestia, ile ich to kosztuje... 

    Nie mają nic ciekawego do powiedzenia/są nudni

    To, że się nie mówi czegoś na głos, nie znaczy, że się nie myśli. Introwertycy często nie werbalizują swoich myśli, czy pomysłów, także dlatego, że potrzebują czasu, żeby je sobie poukładać (to dlatego wolimy pisać, niż mówić). Świat chyba zapomniał, że większość myślicieli, uczonych, wynalazców, artystów, pisarzy - było introwertykami...

    ZAWSZE chcą być sami 

    Introwertycy potrzebują więcej czasu, spędzanego w samotności, niż ekstrawertycy, ale co jest w tym złego? Nie znaczy to też, że chcą być sami cały czas; nie są uodpornieni na samotność. Poza tym introwertycy cenią sobie przede wszystkim przebywanie z osobami, które naprawdę lubią czy kochają - cały świat nie jest im potrzebny do szczęścia.

    Nie potrafią się bawić

    Introwertyków wyczerpują niestety aktywności uznawane przez ekstrawertyków za zabawne. Przyjęcia, wesela, drzwi otwarte, głośne koncerty, pikniki firmowe, jak i obowiązkowe sylwestrowe zabawy - to wszystko zalicza się do kategorii naszego koszmaru. Nie potrzebujemy takiej dawki adrenaliny, jak ekstrawertycy, huczne imprezy nie są w naszym stylu, lecz to nie znaczy, że nie potrafimy cieszyć się życiem. Może wręcz przeciwnie - cieszymy się nim bardziej, niż ekstrawertycy, bo możemy czerpać radość z drobnych przyjemności. 

    Cierpią na depresję

    Pragnienie bycia samemu jest często brane za oznakę depresji. Tymczasem gdy introwertyk wycofuje się do swojego świata, oznacza to tylko tyle, że jest wyczerpany i musi naładować swoje baterie. 

    Zawsze chcą tylko słuchać

    Introwertycy faktycznie wolą słuchać, niż mówić, lecz nie znaczy to, że jest tak zawsze. Lubią opowiadać o swoich pasjach, ale często muszą być do tego zachęcani. Dla introwertyka milczenie jest czasem bardziej pociągające, niż mówienie. Kiedy czuję się z kimś dobrze, wystarczy mi jego obecność, milczenie mi nie przeszkadza.

    Stanowią mało znaczącą mniejszość

    Introwertyków jest znacznie więcej, niż ludziom się wydaje. Różne badania podają, że liczba introwertyków w społeczeństwie wynosi od 25 do nawet 50%. A poza tym nawet mniejszości trzeba szanować... 

    Nie przeszkadza im, gdy się im przerywa 

    Oczywiście, że przeszkadza! Zaburza to tak naszych myśli. Przerwa w wypowiedzi nie oznacza automatycznie zaproszenia do wtrącenia się. 

    Są niegrzeczni/nieuprzejmi 

    Introwertycy nie lubią tzw. small talks, często wychodzą przed końcem imprezy, różne popularne rozrywki uważają za męczące, no i nie lubią rozmawiać przez telefon.  Nie znaczy to jednak, że są niegrzeczni - a w każdym razie nie mają takich intencji. Po prostu inaczej odbierają świat. Prawda jest też taka, że większość współczesnych zasad "etykiety" została stworzona przez ekstrawertyków.

    Chcą byś zostawił ich samych, ponieważ cię nie lubią 

    Potrzebę samotności introwertyków, ekstrawertycy często biorą za objaw braku sympatii w stosunku do nich; czują się tym urażeni. Najczęściej jednak nie jest to wcale nic osobistego, po prostu musimy "odpocząć". 

    Są chłodni/oschli/mało emocjonalni 

    Introwertycy są tak samo, a może nawet bardziej emocjonalni niż ekstrawertycy, tylko, że trzymają emocje w sobie. Jednym z moich największych problemów jest nieumiejętność okazania komuś jak bardzo go lubię, szanuję, doceniam, etc. 

    Oceniają innych/patrzą na innych z góry/są wyniośli

    Ludzie myślą, że introwertyk, skoro się nie odzywa, to z pewnością po cichu ich ocenia. Nie. On słucha, myśli, odczuwa, marzy na jawie - nie ocenia.

    Trzeba ich zmienić

    Naprawić, leczyć, rozruszać... Nie. Introwertycy nie potrzebują, by zmieniać ich w ekstrawertyków. Wszystko jest z nimi w porządku, takimi jakimi są. Mają wiele do oferowania, tylko że są niedoceniani.

    Introwertyzm i ekstrawertyzm to dwa różne temperamenty, warunkujące sposób odbierania świata, jednak nie oznacza to, że któryś z nich jest gorszy lub lepszy.  W mózgach introwertyków dzieje się tyle, że mają oni potrzebę ograniczania bodźców zewnętrznych - w przeciwieństwie do ekstrawertyków, którzy z otoczenia czerpią energię. Introwertycy to ludzie, którzy MYŚLĄ, natomiast ekstrawertycy to ci, którzy DZIAŁAJĄ. Obydwa te typy są potrzebne światu. Jak już wspomniałam, wielu naukowców oraz artystów było typowymi introwertykami. Albert Einstein nim był. Także postacie literackie często nimi są - być może dlatego, że pisarze przelewają na nie cechy swojej osobowości. Dość wspomnieć tu Sherlocka Holmesa. A Hobbici z ich umiłowaniem domowego zacisza?

    Żeby uniknąć krzywdzących sądów, introwertycy starają się dostosować do ekstrawertycznego stylu życia większości. Udajemy kogoś innego, niż jesteśmy. Zwłaszcza w grupie odczuwamy dużą presję, by być rozgadani jak inni. Nie chcę tego robić. Zbyt dużo mnie to kosztuje. Zresztą bycie introwertykiem też, więc poniekąd jest to wybór między dżumą, a cholerą. Z moich doświadczeń wynika, że bardzo dobrze czuję się z ekstrawertykami. Szczerze mówiąc uwielbiam ich, o ile rozumieją oni, że jestem jaka jestem, akceptują mnie i nie wywierają na mnie presji, bym była taka, jak oni. Jeśli tak się dzieje, mogę się odprężyć, a nasz kontakt rozwija się, bo wzajemnie się uzupełniamy: kiedy oni mówią, ja mogę słuchać. Ciągnie mnie do nich, bo wnoszą w moje życie energię i odrobinę tego szaleństwa, którego mi brakuje. Byle nie na siłę. A kiedy dobrze kogoś znam i dobrze czuję się w jego towarzystwie, to czy jest ekstra-, czy introwertykiem, przestaje mieć znaczenie.

    2 stycznia to Światowy Dzień Introwertyka. Pewnie o tym nie wiedzieliście. A zatem wszystkiego NAJ! 

    *Olga Tokarczuk, Księgi Jakubowe
    **Hobbit


    37 komentarze:

    1. Dzisiaj moje święto? Jak miło! Ale wiesz, dlaczego te fakty są "smutne"? Każdy introwertyk umie z tym żyć także nie widzę miejsca na smutek :)

      OdpowiedzUsuń
    2. Witaj w klubie! ;) Tekst świetny, dziękuję.

      OdpowiedzUsuń
    3. I wzajemnie! Wzmianka o hobbitach bardzo mnie ucieszyła :D

      OdpowiedzUsuń
    4. Coś w tych introwertykach jest - myślę, że blisko mi do tej grupy... A jest jeszcze podział na choleryków, melancholików, potem kinestetyków, wzrokowców, słuchowców. I jak tu dotrzeć do wszystkich? No nie da się, a niekiedy (choćby z racji zawodu) - trzeba.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Piszesz o trochę różnych rzeczach - 4 typy temperamentu, wyróżnione jeszcze w starożytności, jak i podział w zależności od tego, który zmysł u nas dominuje - każdy z nas jest mieszanką tych cech.

        Usuń
    5. Ekhem.. Jakby to powiedzieć.. To ja na razie spadam doładować akumulatory, ale słusznie możesz podejrzewać, że wrócę :-)
      Nie spodziewałam się, że mamy tyle wspólnego..Nie wiem, tyle człowiek się uczy, tyle czyta a potem buch, taki tekst otwiera oczy bardziej niż masa innych naukowych.
      Dziękuję.

      OdpowiedzUsuń
    6. Faktycznie nie wiedziałam o istnieniu Dnia Introwertyka :) I nieświadomie świętowałam ten dzień w typowo introwertyczny sposób ;)

      OdpowiedzUsuń
    7. Wygląda na to, że jestem introwertykiem... Często tak mam, że kiedy przez dłuższy czas przebywam z ludźmi, później po prostu muszę pobyć trochę w samotności.
      Świetny tekst. :)

      OdpowiedzUsuń
    8. Czyli duzo nas! The more, the merrier!
      Swietny tekst napisalas- serdecznie gratuluje.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. No właśnie introwertycy by się nie zgodzili z tym stwierdzeniem - więcej ludzi wcale nie znaczy lepiej ;)

        Usuń
    9. Chyba mam nieco introwertyczną naturę (cenię sobie samotność, tak naprawdę całymi dniami siedzę sama nad książkami/klawiaturą, nie przepadam za tłumami, pracami grupowymi, dużymi grupami znajomych), choć niektóre elementy mnie dezorientują (bo zupełnie do mnie nie pasują, np. to, że introwertycy nie lubią mówić, że myślą, podczas gdy ekstrawertycy działają - o sobie powiedziałabym raczej, że w codziennych sytuacjach szybko myślę i działam, no i raczej lubię mówić). :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Ludzie, nawet o podobnych temperamentach, różnią się od siebie, mają te cechy w różnym natężeniu. Poza tym to, że introwertycy myślą, nie znaczy że w ogóle nie działają ;)

        Usuń
      2. Dokładnie jak pisze Joly_fh. Można znajdoać się w różnym punkcie na skali introwertyzmu. Przyjmując skalę od 1 do 10, ja jestem gdzieś na 7. Chociaż jeszcze niedawno, sama przed sobą przyznałabym się może do 5 :P

        Usuń
    10. Dużo tych cech, objawów posiadam? Nie myślałam, że jest ze mną tak źle :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Tak jak napisałam - bycie introwertykiem nie jest czymś złym i nie oznacza, że coś jest z nami "nie tak"

        Usuń
    11. Wg testu MBTI jestem INTJ, w 100% się zgadzam.

      OdpowiedzUsuń
    12. Świetny tekst... zdecydowanie się z nim zgadzam. Jestem w 100% introwertykiem i chyba najczęściej słyszanymi przeze mnie słowami są: "Czemu jesteś smutna?" i "Dlaczego się nie odzywasz?". Szczególnie drugie pytanie mnie irytuje. :/

      OdpowiedzUsuń
    13. Cóż za świetny tekst!!! Tyle jest we z introwertyka... ale nie jestem w nim w 100 %! Wiem jednak, jak to potrafi utrudnić życie. :/ Czasami wolę słuchać, a czasami mogę gadać godzinami i wcale nie mieć ochoty na zamknięcie ust. No i ja uwielbiam szaleństwa czy różne głupoty - ale z ludźmi, których naprawdę lubię. Nie cierpię imprez i rozmów z typowymi ekstrawertykami, którzy nie rozumieją, dlaczego się nie odzywam, albo dlaczego unikam spotkań z nimi... Jeśli bym przyszła na takie spotkanie - czułabym się sztucznie. Więc dałam sobie z tym spokój i teraz spędzam czas z ludźmi, którzy naprawdę mnie interesują i którzy nie ciągną mnie na te wszystkie beznadziejne imprezy. To kompletnie nie mój świat, ale dobrze mi z tym! ^_^ :D Ja lubię swoją osobowość. :P

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. I ja jeszcze myślę, ale potem działam. :P A moje pomysły często są... szalone. :P Moi przyjaciele spodziewają się już po mnie wszystkiego. :D

        Usuń
      2. Ja rowniez jestem introwertykiem ale nie takim 100 %, jest we mnie część ekstrowertyka i dominująca czesc introwertyka. Gdy naladuje baterię zachowuję się czasami jak ekstrowertyk i czerpie z tego radosc. ...jakis czas a potem nagle mam taki balagan w glowie ze muszę sie wycofac i odpocząc od ludzi, bo nie ogarniam swiata wokol mnie.

        Usuń
      3. Ja rowniez jestem introwertykiem ale nie takim 100 %, jest we mnie część ekstrowertyka i dominująca czesc introwertyka. Gdy naladuje baterię zachowuję się czasami jak ekstrowertyk i czerpie z tego radosc. ...jakis czas a potem nagle mam taki balagan w glowie ze muszę sie wycofac i odpocząc od ludzi, bo nie ogarniam swiata wokol mnie.

        Usuń
    14. Też jestem introwertykiem. Podobno mój typ osobowości to ISFP, i jestem piątką w enneagramie.
      Faktycznie, nie wiedziałem o tym, że istnieje coś takiego jak Dzień Introwertyka. Teraz już będę wiedzieć. :) Dzięki. :)

      OdpowiedzUsuń
    15. Hej! W zasadzie powinnam napisać to już dawno, ale chyba lepiej późno niż wcale :) Na swoim blogu w poście o introwertyźmie pozwoliłam sobie na odnośnik do tego właśnie posta, mam nadzieję, że wyrażasz zgodę i nie masz mi tego za złe :))

      https://nmpna.wordpress.com/2015/08/30/3-introwertyzm-to-zaleta/

      Pozdrawiam! :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Oczywiście, że nie. Popularność tego postu świadczy o tym, że jednak nas - introwertyków - nie ma wcale tak mało.

        Usuń
    16. Pani tekst to niemal gruntowna analiza introwertyka w pigułce. Gratuluję i cieszę się, że tu przez przypadek trafiłam. Fragment o bohaterach literackich - introwertykach wywołał uśmiech na mej twarzy. Pozwolę sobie podlinkować Pani post na moim blogu.
      Pozdrawiam,
      Introwertyczka :)

      OdpowiedzUsuń
    17. Właściwie sam introwertyzm nie jest niczym z czym należy się kryć wg mnie.
      Boli tylko i wyłącznie to, gdy nawet najbliżsi nie są w stanie choć spróbować zrozumieć jak wiele wysiłku wymaga oddanie się nawet na krótki czas w wir ekstrawertyzmu.

      OdpowiedzUsuń
    18. Jestem introwertyczką i jest mi z tym doskonale. Przynajmniej od czasu, kiedy pozwoliłam sobie na bycie taką, a nie inną. Rzadko też spotykam się z krytycznymi uwagami dot. mojego temperamentu, a jeśli już - potrafię się wybronić.

      OdpowiedzUsuń
    19. A mnie cały czas zadziwia, jak mylnie jesteśmy odbierani przez bardziej ekstrawertyczne osoby. Człowiek sobie kulturalnie słucha, nie robi żadnych min, czy niegrzecznych gestów i słyszy, że jest zadufany!! Toż to własna ciotka mnie o tym poinformowała!! Jesteś zawsze taka zadufana i nadęta- stwierdziła :O Byłam w niemałym szoku...

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Nie wspomnę już o własnej babci, która kiedyś użyła wobec mnie określenia "dzik" za co się na nią bardzo obraziłam :P Do tej pory zostało mi to w głowie.

        Usuń
    20. Witam w grupie!
      W sumie to ten cały opis do mnie pasuje jak ulał. Tylko ostatnio czuje sie bardziej zagubiona i samotna. Do niedawna starałam sie dostosować do tego całego świata ekstrawertyków, starałam sie dużo rozmawiać, wychodziłam z domu... Ale niestety coraz bardziej zaczyna mi sie to nie podobać i przez to moja najlepsza przyjaciółka coraz to częściej nie może mnie zrozumieć i obraża sie na mnie.
      Miał ktoś kiedyś może podobną sytuację i może coś doradzić? :)

      OdpowiedzUsuń
    21. To ja jestem ambiwertykiem. Ale wolę towarzystwo intro, niż ekstra. Ci drudzy mnie męczą i wydają się płytcy :)
      http://seczytam.blogspot.com/

      OdpowiedzUsuń
    22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      OdpowiedzUsuń
    23. Jestem introwertykiem i przez większą część życia przekonywano mnie że jest ze mną coś nie tak. Że muszę się nauczyć wychodzić do ludzi, mówić etc. Każdy począwszy od rodziny, męża do znajomych chciał mnie zmieniać. Starsza siostra ( mega ekstrawertyczka) powtarzała mi " nie przejmuj, się z introwertyzmu da się wyjść" jakby to była choroba... To wszystko powodowało że wewnątrz było mi dobrze samej ze sobą, ale naokoło ciągle słysząc ze ze mną coś jest nie tak. Stosowałam się do rad tych życzliwych mi przecież osób, moich najbliższych. Zaczęłam wychodzić, zmuszać się do " sprzedawania siebie" w towarzystwie, starałam się być taka jaką chcieli mnie widzieć. I.... wpadłam w depresję... To był dla mnie koszmar, znienawidziłam swoje życie takie do jakiego mnie wszyscy popychali ale i znienawidziłam siebie jaką jestem naprawdę - introwertyczną, bo nikt mnie taką nie akceptował.
      Po wyjściu z depresji powiedziałam DOŚĆ! Niestety nie znalazłam akceptacji wśród rodziny, mąż umiarkowanie akceptuje moją osobowość zwłaszcza to że jestem małomówna i właściwie nie mam żadnych zewnętrznych potrzeb, jednak nie zamęczam się już myślami że ze mną coś jest nie tak. Nie zmuszam się jak to moja siostra mówi do " wyjścia z introwertyzmu". I dobrze mi z tym. Mam to szczęście że ludzie postrzegają mnie jako " miłą osobę" w krótkich kontaktach z ludźmi często to słyszę :o)

      OdpowiedzUsuń
    24. Moi mili, mnie zastanawia, jak introwertycy okazują swoje uczucia. Jak to wygląda jeśli jest się w związku? Czy wtedy bardziej okazują to tym co robią niż mówią? Dziękuję za każdy komentarz :D

      OdpowiedzUsuń

     

    Ulubione

    About Me

    Moje zdjęcie
    Katowice, Śląsk
    Mól książkowy starej daty. Z urodzenia i zamieszkania Ślązaczka, choć serce ciągnie mnie w góry. Kocham przyrodę, ciepło i słońce. Zachwycają mnie krajobrazy południowej Europy, jestem italofilką. Uwielbiam koty i żałuję, że mam zbyt małe mieszkanie, by przygarnąć jeszcze co najmniej jednego. Najlepiej rudzielca :) Kontakt do mnie: joly_fh@gazeta.pl