• ...umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość...

    Nawiedzone serce


    Wszyscy teraz czytają Przebudzenie, a ja sięgam po biografię. W końcu Stephen King ma już prawie 70 lat oraz niekwestionowaną pozycję króla horroru. Mało tego, dla niektórych stał się guru w dziedzinie pisania. Zatem czas najwyższy opisać jego dokonania.

    Dzieciństwo i młodość

    Stephen King jest dzieckiem prowincjonalnej Ameryki. Idealnym przykładem amerykańskiego snu, od pucybuta do milionera. Doskonale wie, co to bieda, gdyż jego rodzinie nigdy się nie przelewało. Ojciec zostawił jego matkę, gdy Steve miał zaledwie dwa latka i kobieta od tego czasu musiała sama radzić sobie z dwójką swoich dzieci. Bez wykształcenia, z odium kobiety porzuconej, podejmowała się ciężkiej fizycznej pracy, a cała trójka, nie mając własnego dachu nad głową często tułała się pod domach krewnych. Ucieczki od tej przygniatającej rzeczywistości Steve szukał w książkach. Od dziecka pochłaniał co tylko się dało, zwłaszcza  popularne powieści grozy. Już mając 6 lat zaczął pisać! Traktował to jako swoją największą pasję. W szkole nie wyróżniał się szczególnie, może poza swoim wzrostem i niezdarnością. Kochał sport, ale z powodu ograniczeń fizycznych, nigdy nie był w nim dobry. Na własnej skórze doświadczył jak to jest być prześladowanym przez grupę "bardziej uprzywilejowanych" uczniów - wiecie, w każdej szkole są tacy, którzy są uważani za najładniejszych i najbardziej lubianych: Nie ufam ludziom, którzy wspominają szkolne lata z sentymentem, bo zapewne zbyt wielu z nich należało do tych uprzywilejowanych grup. Tacy nigdy nie padali ofiarą szyderstw, bo to oni szydzili i dręczyli.  Aczkolwiek przyszły pisarz dobrze sobie z tym radził, dzięki wrodzonej inteligencji i poczuciu humoru, a szkolne incydenty znalazły odzwierciedlenie w jego powieściach, przede wszystkim z debiutanckiej Carrie.

    Małżeństwo

    Swoją ukochaną żonę, Tabby, King poznał na studiach. O rok od niego młodsza, także chciała być pisarką. Aspiracje te jednak ostudziła trójka dzieci, która rychło przyszła na świat - pierwsze, gdy King miał zaledwie 22 lata. Wskazuje to na dosyć jednak konserwatywne poglądy pisarza (przeciwnika antykoncepcji) - no bo dlaczego dzieci nie wpłynęły negatywnie na jego karierę? Prawdą jest, że żona była dla Kinga oparciem, bez którego może nigdy nie zrobiłby kariery. Początki ich małżeństwa były równie biedne, jak dzieciństwo pisarza, jednak Tabby nigdy nie zażądała od niego, by przestał pisać i znalazł sobie jakąś porządną pracę. Należy ją też podziwiać za to, że ich małżeństwo przetrwało okres, gdy King stoczył się w nałóg alkoholowy i kokainowy.

    Inspiracje 

    Król jest pisarzem niezwykle płodnym i w zasadzie uzależnionym od swojej pracy. Na swoim koncie ma wydanych kilkadziesiąt książek, nie wspominając o opowiadaniach i innych formach literackich. Od dwudziestu lat odgraża się, że "przechodzi na emeryturę", jednak nikt nie bierze tego na poważnie. Pisarz wie, że nie mógłby żyć bez pisania. Pytanie skąd bierze Pan swoje pomysły uważa za najbardziej irytujące z zadawanych mu przez fanów. King bierze je po prostu z własnej głowy - to się nazywa po prostu bujna wyobraźnia! Inspiracją może być przypadkowe zdarzenie, wiadomość usłyszana w TV, skojarzenie, życie po prostu. Można zauważyć, że King wciąż pisze o ludziach, którzy na zewnątrz zdają się normalni, ale w środku ukrywają mordercę lub potwora. Tym co szczególnie inspiruje pisarza są jego własne lęki, których ma mnóstwo (np. lęk przed numerem 13) - a pisanie jest jego sposobem na uwolnienie się od nich. Następnie wspomnienia z dzieciństwa, w szczególności zaś porzucenie przez ojca oraz małe miasteczka, jako że sam zamieszkuje jedno z nich i taka mentalność jest mu bliska: Małe miasteczka to doskonałe miejsce dla historii z suspensem, bo wszyscy wiedzą, że to taki mikrokosmos. Owszem, w Nowym Jorku znajdziesz pewnie setki tysięcy pijaczków, ale w historii potrzebujemy jednego. W małym miasteczku tego jednego mamy. No i oczywiście książki, książki i jeszcze raz książki - King jest maniakalnym czytelnikiem. Trzeba też dodać, że wiele powieści pisarza powstało "pod wpływem". Nawiasem mówiąc, ciekawe czy na powstanie Przebudzenia miał jakiś wpływ fakt, że córka Kinga jest...pastorem.

    Sława

    King jest pisarzem celebrytą. Jego sława jest równie wielka jak znanych aktorów czy sportowców, co wydaje mi się dziwaczne, muszę przyznać. Tysiące fanów, paparazzi, życie jak w akwarium, nawet strach o własne życie, gdyby przypadkiem jakiemuś szaleńcowi przyszło do głowy to, co Markowi Chapmanowi. Nie rozumiem tego. Pisarze nie są gwiazdami, a przynajmniej nie powinni być. Gwiazda to coś, co szybko przemija. Wypala się. Biorąc po uwagę wczesne początki, trochę trwało, zanim Kingowi udało się opublikować pierwszą powieść, ale potem sukces i pieniądze przyszły błyskawicznie: już za Carrie otrzymał zawrotne honorarium, a potem doszły jeszcze dochody z filmów. King jest również przykładem zjawiska, gdy działa magia nazwiska. Po tym, jak sukces odniosły pierwsze jego powieści, Carrie i Miasteczko Salem, a potem Lśnienie, książki Kinga osiągały status bestsellera bez względu na to, jakiej są jakości (inna sprawa, że twórczość Kinga jest uważana za literaturę drugiego sortu). Pisarz odkrył, że ludzie tak bardzo pragną przeczytać każde słowo, jakie napisał, że gdyby ktoś opublikował listę jego zakupów, też mógłby zarobić na niej krocie. Gdy autor wydał kilka powieści pod pseudonimem (a jego sekret był strzeżony bardziej skutecznie, niż w przypadku Joanne Rowling) - te przeszły bez echa... Pisarz obawiał się również tego, że w pewnym momencie jego kolejne dzieła przyjmowane będą przez wydawnictwo bezkrytycznie: nawet gdy będą kiepskie, nikt nie odważy się mu tego wytknąć, czego skutkiem może być obniżenie poziomu publikacji. Kiedy autor jest u szczytu sławy, staje się częścią finansowej strategii wydawcy, rubryką w planach biznesowych, elementem budżetu. Książki jako takie przestają się liczyć. Istotny staje się rachunek ekonomiczny. 

    Tylko jedna rzecz się nie zmieniła: Steve wciąż nie rozumie, dlaczego kogoś mogłoby interesować jego życie

    Zarwaliście kiedyś noc dla biografii? Ja też nie, choć biografie lubię i czytuję często. Ta jest pierwsza. Życie Stephena Kinga zostało przedstawione przez Lisę Rogak jak fascynujący ciąg wydarzeń, z których pisarz czerpie natchnienie dla swoich powieści. Nie oznacza to, że Kingowi zdarzały się równie straszne rzeczy - wręcz przeciwnie, pędzi on spokojną, rodzinną egzystencję, jest kochającym mężem i ojcem. W dodatku pisarz większość czasu spędza pisząc, zamknięty w małym pokoju, a w tym nie ma niczego interesującego - sam King nie rozumie dlaczego jego życie miałoby interesować innych. Jednak to, co dzieje się w jego głowie jest na tyle intrygujące, że biografię tę czytałam z zapartym tchem. W tej książce liczy się w niej przede wszystkim to, jakim King jest człowiekiem. Odbija się w niej inteligencja pisarza, jego poczucie humoru oraz zasady, którym hołduje. Zdaję sobie sprawę, że jest ona dosyć mało wnikliwa, z racji tego chociażby, że nie jest zbyt obszerna. Pewnie po niektórych sprawach się prześlizguje, inne przemilcza. Rogak często cytuje pisarza, nie nudzi faktami i datami, ani szczegółowym odtworzeniem losów swojego bohatera, nie popada w niepotrzebne dygresje. Nie zagłębia się też w analizy powieści Króla - w istocie można odnieść wrażenie, że jest to pozycja kierowana raczej do tych, którzy Kinga czytali, niż do nowicjuszy. Jest zwięźle i do rzeczy, nieomal jak u samego Kinga. Nie przeszkadzało mi to, bo w zamian otrzymałam biografię pełną życia, mądrości i humoru. O powieściach Kinga dowiedziałam się akurat tyle, by wiedzieć, na którą mam ochotę. A także, by zdawać sobie sprawę z tego, że King to nie tylko horrory, z którymi jest najmocniej kojarzony - aczkolwiek jego eksperymenty z innymi gatunkami naraziły go na zarzuty ze strony ortodoksyjnych fanów o spadek formy. 

    Szkoda, że książka Rogak, napisana w 2008 roku, została wydana u nas dopiero teraz. Siłą rzeczy nie obejmuje ona już ostatnich powieści Kinga, takich jak Joyland czy Doktor Sen, nie wspominając już o Przebudzeniu, uważanym za spektakularny powrót Króla. Szkoda też, że nie zachowano jej oryginalnego tytułu - Nawiedzone serce - który idealnie oddaje osobowość pisarza. Biografię uzupełnia lista publikacji Kinga, aż do 2008 roku oraz solidna bibliografia. Wydanie jest staranne, niestety znalazłam w Życiu kilka sporych błędów: niezręczności w tłumaczeniu, a nawet błąd ortograficzny.

    Metryczka:
    Gatunek: biografia
    Główny bohater: Stephen King 
    Miejsce akcji: Stany Zjednoczone
    Czas akcji: współcześnie
    Cytat:  Dzień, w którym wyprę się siebie będzie dniem, w którym rzucę ten biznes na zawsze. (...) Jeśli bowiem ceną za sukces ma być utrata tożsamości to czas powiedzieć sobie dość.
    Moja ocena: 6/6

    Lisa Rogak, Życie i czasy Stephena Kinga, Wyd. Albatros, 2014

    1 komentarze:

    1. Brzmi bardzo ciekawie muszę przyznać i mimo, że z reguły nie czytuję biografii to chyba dla Pana Kinga zrobię jednak wyjątek ;)

      http://wiecznie-zaczytana-blog.blogspot.com/

      OdpowiedzUsuń

     

    About Me

    Moje zdjęcie
    Katowice, Śląsk
    Mól książkowy starej daty. Z urodzenia i zamieszkania Ślązaczka, choć serce ciągnie mnie w góry. Kocham przyrodę, ciepło i słońce. Zachwycają mnie krajobrazy południowej Europy, jestem italofilką. Uwielbiam koty i żałuję, że mam zbyt małe mieszkanie, by przygarnąć jeszcze co najmniej jednego. Najlepiej rudzielca :) Kontakt do mnie: joly_fh@gazeta.pl