• ...umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość...

    Bajki, które zdarzyły się naprawdę


    Anna Moczulska jest blogerką, która na swojej stronie zamieszcza opowieści o słynnych kobietach w historii. Choć to słowo "słynne" może być różnie rozumiane - wszak historia została stworzona i napisana przez mężczyzn, a kobiety grały w niej głównie rolę dekoracyjną. W każdym razie Moczulska wpisuje się w trend opowiadania historii od nowa, tym razem z perspektywy płci pięknej. Jest co opowiadać, choć równie często musimy wyobraźnią łatać dziury w dokumentach źródłowych. Dopowiadać sobie jaka naprawdę była dana postać, co czuła, o czym marzyła wtedy, gdy to mężczyźni ustawiali jej życie. Zajrzałam kiedyś na rzeczonego bloga i wsiąkłam... Skusiłam się więc na książkę, mimo, że unikam tego typu "zbiorówek", bo siłą rzeczy zawierają one tylko skrócone historie i pozostaje mi po nich niedosyt.

    Do swojej książki Moczulska wybrała część blogowych felietonów, porównując ich bohaterki - księżniczki i szlachcianki - do bohaterek znanych bajek. Rzeczywiście pasują one jak ulał. Są więc Kopciuszki, Księżniczki na ziarnku grochu, Królewny Śnieżki, Śpiące Królewny oraz Piękne, idące w parze z Bestią. Choć pod pojęciem bajki rozumiemy coś wyjątkowo pięknego, to życie królewien i księżniczek (nawet tych bajkowych) wcale nie było usłane różami, a wręcz przeciwnie, pełne było przeszkód, które musiała dana królewna pokonać, by doszło do szczęśliwego zakończenia. Wysoko urodzone kobiety najczęściej nie mogły one w ogóle decydować o swoim losie, będąc tylko kartą przetargową w dynastycznych grach. A książęta najczęściej wcale nie byli najlepszymi kandydatami na mężów. W książce pojawiają się postaci takie jak Barbara Radziwiłłówna, cesarzowa Elżbieta, Anna Jagiellonka i jej siostry, Maria Tudor, Jane Grey, Joanna Szalona. I inne. Przegląd bardzo ciekawy, a autorka ma wyjątkowe lekkie pióro, pisze językiem potocznym, stąd przelatuje się tę książkę, jak wicher kartki papieru. Szkoda tylko, że te opowieści takie krótkie, że autorka nie pokusiła się o ich rozbudowanie - brzmią jak skróty skrótów, a taka forma felietonu pasuje na bloga, ale już niekoniecznie do książki. Wszak o każdej z tych postaci powstały grube tomiska; niektóre z bohaterek przeszły do annałów historii, a niektóre nawet do legend. Trzeba też wziąć pod uwagę, że nie jest to książka napisana przez zawodowego historyka i nie jest ona  pozycją, którą można wymieniać w bibliografiach ;) Brakuje tu chociażby dat, nawet najbardziej podstawowych. Odznacza się też w niej pewien subiektywizm blogerki (sympatia w stosunku do niektórych postaci), ale cóż, subiektywizm cecha ludzka, nawet historykom trudno się go pozbyć, choć powinni. Zresztą same Bajki bibliografię mają więcej niż skromną. Książka idealnie się jednak nadaje dla osób "początkujących", zaczynających swoją przygodę z historią - Moczulska świetnie pokazuje, że historia jest ciekawa i że można o niej ciekawie pisać. Pozycja również doskonała na podróż tramwajem/autobusem do pracy - jest lekka, nieduża, a rozdziały krótkie ;)

    Metryczka:
    Gatunek: literatura historyczna
    Główny bohater: królowe i księżniczki
    Miejsce akcji: Europa
    Czas akcji: -
    Ilość stron: 320
    Moja ocena: 4/6

    Anna Moczulska, Bajki, które zdarzyły się naprawdę. Historie słynnych kobiet, Wyd. Znak literanowa, 2015

    Książka bierze udział w wyzwaniu Grunt to okładka oraz w Wyzwaniu bibliotecznym  


    Najpopularniejszy wpis na blogu Anny Moczulskiej dotyczy cesarzowej Sisi, a pod nim toczy się gorąca dyskusja: setki komentarzy. Nie podejrzewałabym, że jakaś postać historyczna (i to nie z historii najnowszej) może wzbudzić takie emocje! Kiedyś, w XIX wieku, Elżbieta Bawarska i Franciszek Józef byli takimi samymi celebrytami, jak współcześnie księżna Diana, czy jej syn, książę William i Kate Middleton. I jak widać Elżbieta ma po dziś dzień wiele fanek. Faktycznie, która księżniczka bardziej pasuje do bajki o dziewczynie, która zdobywa "księcia na białym koniu", czyli najbardziej pożądanego kawalera w ówczesnej Austrii, cesarza Franciszka Józefa? Historia miłości tej pary do dziś rozpala wyobraźnię: kręcone są filmy i pisane są o niej kolejne książki. Z reguły Sisi przedstawiana jest w nich bardzo pozytywnie, zgodnie z efektem halo (czyli: skoro była piękna, na pewno była też dobra, mądra i miała mnóstwo innych przymiotów), gdy tymczasem fakty historyczne trochę odbiegają od wyidealizowanego obrazu cesarzowej. Temu obrazkowi zaprzecza również Anna Moczulska. Jest faktem, że to małżeństwo zawarte z miłości - co przecież było ewenementem jeśli chodzi o książęce i królewskie rody - nie okazało się szczęśliwym. Franciszek Józef być może kochał Elżbietę, ale był zbyt konserwatywny i za bardzo uzależniony od swojej matki, a rozkapryszona Sisi z biegiem czasu odsunęła się swojego męża. A może to było raczej młodzieńcze zauroczenie, a nie miłość? Czy zatem sprawdziły się przewidywania arcyksiężnej Zofii dotyczące tego, że cesarz i Sisi są niedobraną parą i że miłość to tylko przelotne uczucie, które nie powinno ważyć na całym życiu? Ja myślę, że Sisi była po prostu bardzo młoda, gdy została żoną Franciszka i cesarzową. Miała przecież ledwie 16 lat, zatem była nastolatką, prawdopodobnie buntującą się przeciwko wszystkiemu - stąd jej scysje z arcyksiężną Zofią. Trudno oczekiwać odpowiedzialności i dostosowywania się do sztywnych reguł od kogoś tak młodego. Franciszek Józef był wychowywany w dworskiej, sztywnej atmosferze od małego, więc to co innego, lecz jego kurczowe trzymanie się matki świadczy o tym, że również był niedojrzały. Być może to wczesne wrzucenie Elżbiety na cesarski dwór, w świat tak obcy od tego, do czego była przyzwyczajona, spowodowało u niej zaburzenia osobowości - cesarzowa tak naprawdę nigdy nie dojrzała do swojej roli, z wiekiem zaczęła po prostu dziwaczeć. Nie była wystarczająco silna, by przeciwstawić się życiowym problemom, jakie na nią spadły, mimo tego, iż przecież los ofiarował jej tak wiele.

    Jak to było naprawdę, nie dowiemy się nigdy. Powieść Alison Pataki przedstawia to wszystko oczami młodziutkiej księżniczki, przywiezionej do Hofburga i poddanej (wraz z siostrą) upokarzającej  ocenie, która z dwóch dziewczyn nadaje się na żonę cesarza. Autorka umiejętnie odwzorowuje szczegóły życia na cesarskim dworze: komnaty i stroje kapiące złotem, tłumy dam dworu i służących, wykwintne potrawy, wina i słodycze. Życie w złotej klatce. Jest to powieść, która w zasadzie w całości dzieje się za zamkniętymi pałacowymi bramami, tło historyczne gra tu niewielką rolę - owszem, autorka o nim wspomina, lecz skupia się na życiu prywatnym Sisi i jej męża. O problemach spadających w XIX wieku na Cesarstwo Austriackie, dowiemy się z tej powieści niewiele. Zatem cesarski romans. I powieść raczej zgodna z obowiązującym popkulturowym mitem Sisi: biednej księżniczki, udręczonej przez sztywne konwenanse panujące na cesarskim dworze, a przede wszystkim przez apodyktyczną teściową, wtrącającą się do wszystkiego, łącznie z wychowywaniem dzieci. Taka teściowa to faktycznie ból głowy, zwłaszcza jeśli mąż staje cały czas po jej stronie, zamiast bronić żony...  Autorka eksponuje problemy Elżbiety z arcyksiężną Zofią - oczywiste jest, kto w tej powieści jest czarnym charakterem - odpowiedzialnością za rozpad małżeństwa obarcza zaś głównie Franciszka Józefa. Minimalizuje zaś wady Sisi: jej obsesyjne zainteresowanie własną urodą, ciągłe ucieczki od dworu, brak wsparcia dla cesarza. Pominięte są też w tej powieści niektóre postaci, jak brat Franciszka Józefa, Maksymilian. Pataki opowiada przede wszystkim o ludziach, którzy mają wszystko: władzę, pieniądze, klejnoty, a mimo to są nieszczęśliwi. W końcówce widać jeszcze wyraźniej, że Cesarzowa mimo woli to romans, ale taki romans z klasą, nie tandetny, bo autorka pisze ładnie, a postać głównej bohaterki nie jest aż tak wybielona, jak można by się było obawiać.  Kto chce poczytać bajkę o "nieszczęśliwej Sisi", temu polecam Cesarzową, a jeśli ktoś jest zainteresowany faktami historycznymi i biografią Elżbiety, ten powinien sięgnąć po doskonałą książkę Brigitte Hamann.

    Metryczka:
    Gatunek: romans 
    Główny bohater: cesarzowa Elżbieta (Sisi)
    Miejsce akcji: Austria 
    Czas akcji: XIX wiek
    Ilość stron: 366
    Moja ocena: 4,5/6

    Allison Pataki, Sisi. Cesarzowa mimo woli, Wyd. Harper Collins, 2015

    Książka bierze udział w wyzwaniu Grunt to okładka oraz w Wyzwaniu bibliotecznym   

    6 komentarze:

    1. Nie lubię zbytnio historii, ale pamiętam, że film o Cesarzowej Sisi bardzo mnie zainteresował, więc chyba sięgnę po książkę o niej. Zwłaszcza, że historia opiera się głównie jej małżeństwie z Franciszkiem, a nie na faktach historycznych. :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. No ale małżeństwo z Franzem Józefem było faktem historycznym ;)

        Usuń
    2. "Bajki" bardzo mi się spodobały, naprawdę super mi się czytało, tej książki o Sissi jestem ciekawa, ale z drugiej strony się boję, tyle już czytałam... nie wiem sama.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Myślę, że by Ci się spodobała, jeśli przymkniesz oczy na nieścisłości historyczne

        Usuń
    3. Zajrzałam na chwilę na bloga autorki i faktycznie można wsiąknąć na wiele godzin. "Bajki..." mam na półce i pewnie wkrótce przeczytam, format idealny do torebki ;)

      OdpowiedzUsuń
    4. Czytałam "Bajki.." - jestem zadowolona z lektury, bardzo przyjemna i rzeczywiście zachęca do dalszych eksploracji tematu ;)

      OdpowiedzUsuń

     

    Ulubione

    About Me

    Moje zdjęcie
    Katowice, Śląsk
    Mól książkowy starej daty. Z urodzenia i zamieszkania Ślązaczka, choć serce ciągnie mnie w góry. Kocham przyrodę, ciepło i słońce. Zachwycają mnie krajobrazy południowej Europy, jestem italofilką. Uwielbiam koty i żałuję, że mam zbyt małe mieszkanie, by przygarnąć jeszcze co najmniej jednego. Najlepiej rudzielca :) Kontakt do mnie: joly_fh@gazeta.pl