• ...umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość...

    House of cards. Ograć króla


    Francisa Urquharta zostawiliśmy w momencie, gdy napawał się swoim triumfem, osiągniętym niezbyt etycznymi sposobami. Został przewodniczącym partii - partii rządzącej - a zarazem premierem. Wbrew pozorom nie był to jednak koniec jego politycznych ambicji, bo zdobyć stanowisko to jedno, a utrzymać je, to drugie. Tymczasem okazało się, że czasy są wyjątkowo ciężkie, poparcie dla rządu spada, nadchodzi recesja, a tu jeszcze za rogiem czai się skandal z jednym z biznesmenów, który wyłożył ogromne sumy na partyjne kampanie. Jedynym wyjściem, by utrzymać się u władzy jest zorganizowanie wcześniejszych wyborów, zanim wszystko się załamie. Niespodziewanie do rozgrywki dołącza król, który zamiast biernie wykonywać zalecenia rządu, chce mieszać się do polityki - a jest idealistą, czego nowy premier ścierpieć nie może. Postanawia więc go zniszczyć sposobami starymi jak świat...

    Jak to jest, że politycy prawią takie potworne banały, które jednak ich słuchacze z taką niefrasobliwością przyjmują?

    W drugiej części swojej książki Michael Dobbs ukazuje zupełnie zdemoralizowanego polityka, dla którego nieważne są interesy kraju, czy sprawy obywateli, bo przedkłada je nad krótkotrwały interes własny, czyli utrzymanie się na stołku. Schemat powieści jest taki sam, jak w pierwszej części House of cards: mamy intrygę polityczną, w której wykorzystuje się wpływ mediów, mamy też kobietę zafascynowaną głównym bohaterem, a którą ten posługuje się, by osiągnąć swój cel. Widzimy też jaką bronią są sondaże opinii publicznej - w jaki sposób można je ustawić, tak by wykazywały dokładnie to, co chcemy wykazać. Na polityce znam się słabo i nie do końca zrozumiałam dlaczegoż to wybory musiały odbyć się tak szybko, skoro premier potrafił tak sprawnie podnieść notowania swojej partii (czy nie udałoby się to również potem), ani dlaczego potrzebna była mu do tego wojna z królem... Odniosłam jednak wrażenie, że ta książka stoi o jeden szczebel wyżej, niż pierwsza część powieści. Machinacje są o wiele bardziej wyrafinowane, taki jest także tekst, bardziej dopracowany, wycyzelowany; nie dostrzegam w nim tych wad, jakie widziałam poprzednio. Potyczka premiera z królem i opozycją przypomina grę w szachy - w rzeczy samej przecież szachy polegają na zapędzenia w kozi róg króla - gdzie premier zawsze wyprzedza swoich adwersarzy przynajmniej o jeden krok. To on pociąga za sznurki i nie musi się tu nawet uciekać do tak drastycznych środków, jak było to w pierwszej części powieści. Jego ruchy są delikatne, zakulisowe, polegające na nakłanianiu kogoś do pewnych działań, niż bezpośrednim działaniu. Urquhart jest w tym postępowaniu złowieszczy i diaboliczny, a ja naprawdę, ale to naprawdę go nie lubię. Faktycznie, istny Makbet. Dobbsowi udało się tym razem zahaczyć o psychologiczne aspekty sytuacji, z jakimi muszą mierzyć się przeciwnicy Urquharta. On sam nie - jest dosyć nieprzenikniony w swojej determinacji, odsłania gardę dopiero pod koniec książki. Rzecz jasna nie jest to powieść psychologiczna, ale political fiction, ale wyszło to nieźle. Dodać trzeba, że Dobbs pisał powieść w okresie, gdy monarchia brytyjska przechodziła naprawdę kryzys, wstrząsana co i rusz jakimiś skandalami, a Brytyjczycy - jak widać jeszcze nie przywyknęli do tego, że homoseksualizm nie jest przestępstwem, a kobiety (i te z wyższych sfer) mają prawo do życia seksualnego... Te elementy są tu z całym cynizmem wykorzystywane.

    Rządy nie rozwiązują problemów, tylko po prostu próbują je przekształcić na swoją korzyść

    Zapewne większość polityków wyznaje taki pogląd na uprawianie polityki jak Urquhart, na szczęście chyba niewielu jest aż tak inteligentnych i wyrachowanych. Jeśli chodzi o nasz kraj, to mam wrażenie, że i elektorat nie jest zbyt lotny, by trzeba go było zabawiać takimi manipulacjami, jak to opisano w House of cards. Wystarczy kilka tanich sztuczek - obietnice pozbawione sensu, jakaś afera skrzętnie podsycana przez media, albo ciągnące się latami śledztwo. Igrzysk, a nie chleba.

    Metryczka:
    Gatunek: thriller
    Główny bohater: Francis Urquhart
    Miejsce akcji: Wielka Brytania
    Czas akcji: XX wiek
    Ilość stron: 397
    Cytat: Lojalność jest jak celibat: łatwo ją ogłosić, ale cholernie trudno według niej żyć
    Moja ocena: 4,5/6

    Michael Dobbs, House of cards. Ograć króla, Wyd. Znak literanova, 2015 

    Książka bierze udział w wyzwaniu Czytam opasłe tomiska

    0 komentarze:

    Prześlij komentarz

     

    About Me

    Moje zdjęcie
    Katowice, Śląsk
    Mól książkowy starej daty. Z urodzenia i zamieszkania Ślązaczka, choć serce ciągnie mnie w góry. Kocham przyrodę, ciepło i słońce. Zachwycają mnie krajobrazy południowej Europy, jestem italofilką. Uwielbiam koty i żałuję, że mam zbyt małe mieszkanie, by przygarnąć jeszcze co najmniej jednego. Najlepiej rudzielca :) Kontakt do mnie: joly_fh@gazeta.pl