Wyspa zaginionych drzew
Kilka przeczytanych książek Elif Shafak pozwala mi sformułować wniosek, że pisarstwo tej autorki zawsze cechuje jakaś melancholia, przeżywanie straty, czy to osobistej, czy tej szerzej zakrojonej, związanej z tym, co funduje nam historia. Może zresztą inaczej nie da się pisać, patrząc na historię ludzkości. Nie inaczej jest w Wyspie zaginionych drzew, w której turecka pisarka odnosi się do grecko-tureckiego konfliktu, jaki rozgorzał na Cyprze w połowie XX wieku, wskutek czego wyspa ta do dziś podzielona jest na te dwa państwa. Sąsiadów-wrogów, jak to bardzo często bywa.
Jak większość terytoriów leżących na styku kultury greckiej i tureckiej, Cypr niegdyś był on po prostu domem dla jednych i drugich, społeczeństwem wielokulturowym - zanim przyszedł niszczący wszystko nacjonalizm. Ten konflikt jednak zatarł się już w naszej pamięci, dziś nikt już nie zaprząta sobie nim głowy, bo na świecie wybuchło od tego czasu jeszcze wiele innych wojen. W większości takich, nad którymi cywilizowani ludzie nie muszą się specjalnie przejmować, myśląc, że ich to nie dotyczy. Cypr leży jednak w Europie, na tyle blisko, żeby bez większego trudu przekonać się, jak to wygląda w rzeczywistości. I by dowodzić, że tego typu problemy istnieją nawet na naszym podwórku. Niewyjaśnione śmierci i zniknięcia, pamięć przemocy, traumy, które nadal prześladują tamtejszych mieszkańców. Wyspiarzy, a nie Greków czy Turków. To też historia konkretnej rodziny, nastoletniej Ady, przenosząca nas kilkadziesiąt lat wstecz, do czasów młodości jej rodziców. Motyw zakazanej miłości między zwaśnionymi narodami/rodami/religiami jest dość klasyczny. Bo miłość nie zna granic, nie zna także dobrego momentu na zakochanie się (“nie zakochujesz się kiedy za progiem stoi wojna”). Serce nie sługa. Zwłaszcza kiedy jest się młodym chłopakiem czy dziewczyną - cóż wtedy bardziej naturalnego od zakochania się?
Pisarka dodaje jeszcze do tej historii jeden - bardzo aktualny wątek - hekatomby, jaką wyrządza człowiek przyrodzie. Jak słuszne pada: żaden inny gatunek nie zabija masowo innych gatunków (oraz swojego własnego) - robią to tylko ludzie. Wycięte lasy Cypru, dziewicze krajobrazy, przeobrażone przez człowieka, zgodnie z jego potrzebami. Zabijanie zwierząt, które mogłoby przejść do przeszłości jako “tradycja” nieprzystająca do naszych czasów, tyle tylko, że ta tradycja zamieniła się w lukratywny biznes - i jest jeszcze gorzej, niż było dawniej. Nieuchronnie prowadzi to do pytania: co z nami jest nie tak, że nie potrafimy koegzystować z innymi w zgodzie, a wszędzie tam, gdzie postawimy stopę siejemy zniszczenie? Jak tętniący niegdyś życiem kurort, zamieniony w wymarłą, otoczoną drutem ruinę. W opisach przyrody towarzyszyło mi poczucie pewnej ulotności, eteryczności - autorka w ten sposób podkreśla bezbronność przyrody w stosunku do tego, co czyni jej człowiek. Jednak rośliny i zwierzęta nie są tu tylko tłem wydarzeń - autorka oddaje im głos. Dobrze, bo to jest krok we właściwym kierunku - uznania, że nie tylko nasze, ludzkie narracje są ważne. Figa jest zatem - już nie tak niemym - świadkiem ludzkich konfliktów, rozdzierających Cypr, a także reprezentuje inne, nieme nieludzkie ofiary. Przyznaję, że ten ekologiczny wątek - w tym to, że główny bohater książki, Kostas, jest naukowcem, botanikiem i dendrologiem - mnie zaskoczył. A może nie powinien, bo motywy przyrodnicze, poruszające problem katastrofy klimatycznej, wymierania gatunków pojawiają się w literaturze coraz częściej. Pojęcia bioróżnorodności czy deforestacji przeniknęły z nauki do literatury pięknej. Oczywiście, że dotykają one również przeżywania straty - łączności z naturą, utraty miejsc, w których się wychowaliśmy oraz niepokoju o przyszłość. Często w tych opowieściach akcentuje się konflikt między ludźmi, których przyroda obchodzi i chcą o nią walczyć - a tymi, którzy nadal uważają, że są to kwestie nieistotne w porównaniu do problemów ludzi.
Shafak porusza więc w Wyspie zaginionych drzew szerokie spectrum problemów: od konfliktu etnicznego, wojny i wszystkich tego konsekwencji, przez typowo osobiste problemy (miłosne rozterki, dorastanie, emigracja, alkoholizm i żałoba, nieheteronormatywność w nietolerancyjnym społeczeństwie), po ekologię. Długo można by wymieniać. Umiejętność połączenia tych wszystkich wspomnianych motywów w spójną opowieść to ogromna zaleta tureckiej pisarki. Jednocześnie styl Elif Shafak jest na tyle lekki, że te bardzo trudne tematy pokazane są z delikatnością, czułością i nie przytłaczają. Z drugiej strony może to mylić i sprawiać wrażenie, że mamy do czynienia z jakimś czytadłem, a ww. problemy są niewystarczająco pogłębione, a postaci mało wyraziste. Być może faktycznie jest ich za dużo, skoro niektóre sprawiają wrażenie niedokończonych. Czy wynika to z tego, że przyzwyczajeni jesteśmy do brutalnych obrazów, łakniemy coraz więcej wrażeń, szukamy adrenaliny nawet w literaturze? Jak jest niewystarczająco mocno, to nie jest ona w stanie nas poruszyć? Cóż, powieści Elif Shafak takie nie są. Cechuje je kobiecy język - z wszystkimi pozytywnymi konotacjami, jakie za tym idą. Empatia, ciepło, relacyjność. Odbieram to tak, że autorce zależy na pokazaniu relacji między ludźmi, tego, że więcej nas łączy, niż dzieli, nawet jeśli wydaje się nam inaczej: narodowość, wyznanie, płeć, kolor skóry - to są rzeczy, które nas antagonizują, a efektem jest tylko cierpienie i tragedie ludzkie. Większość ludzi cierpi jednak w milczeniu, nie krzyczy, tylko udaje, że wszystko jest ok, starając się zapomnieć i przetrwać. Mało tego, relacje łączą nas nie tylko z ludźmi, a w Wyspie zakazanych drzew pokazane są również relacje pomiędzy innymi gatunkami, zachodzące w świecie przyrody. Tworzy to skomplikowaną i piękną sieć życia. Jedno co mi się nie spodobało to zbędne antropomorfizowanie. Myślące i gadające drzewo? Drzewo na pewno nie odczuwa żalu, nie doświadcza typowo ludzkich wrażeń i nie rozmawia z innymi gatunkami - nawet dla mnie było to infantylne.
Metryczka:
Gatunek: powieść
Gatunek: powieść
Główni bohaterowie: Ada, Kostas Kazantzakis
Miejsce akcji: Cypr, Londyn
Czas akcji: lata 60-te i 70-te XX wieku, współcześnie
Ilość stron: 480
Moja ocena: 4,5/6
Elif Shafak, Wyspa zaginionych drzew, Wydawnictwo Poznańskie, 2022







Komentarze
Prześlij komentarz