• ...umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość...

    Śląsk czyta


    Zdj. Wikimedia
    Pierwsze skojarzenie: Śląsk, a zatem kopalnie. Kraina kopalń i hut. I już pojawiają się obrazy kopalnianych szybów rodem sprzed 100 lat, umorusanych górników i wózeczków z węglem. Tak nieodmiennie media "lansują" Śląsk. Obrazkami nieaktualnymi od 20 lat. Strasznie tego nie lubię. Bo dziś zostało tu już kopalni niewiele i niewielu mężczyzn pracuje jako górnicy. Zanieczyszczenie powietrza na Śląsku też jest nie większe, niż w innych miastach. Dziś Śląsk to nowoczesne technologie, przemysł motoryzacyjny; mamy tu mnóstwo terenów zielonych (nie tylko hałdy). A wiecie, że Katowice promują się hasłem "Miasto ogrodów"? Po prawda nie mam zielonego pojęcia, kto na to wpadł, bo akurat ogrodów w Katowicach jest jak na lekarstwo - z centrum podczas remontu usunięto wszelką zieleń, został tylko beton. Są dwa duże parki, ale jeden z nich, to właściwie Chorzów...

    Drugie skojarzenie z Katowicami: Spodek i siatkówka. To w Spodku rozgrywano pierwsze mecze siatkówki w międzynarodowych imprezach (Liga Światowa), zanim pobudowano wypasione hale w innych miastach. No i w Spodku wygraliśmy siatkarskie złoto.

    Trzecie skojarzenie: jeśli ktoś jest na bieżąco z muzyką, to Off Festiwal Artura Rojka oraz festiwal muzyki organizowany przez Tauron. Sam zespół Myslovitz - oczywiście z Mysłowic (tych samych, z którego pochodzi wicepremier Bieńkowska)

    Muszę też powiedzieć, że mnie Katowice generalnie źle się kojarzą. Z nieustającym remontem, rozgrzebanym miastem, po którym nie da się przemieszczać ani samochodem, ani pieszo (koślawe chodniki), ani komunikacją miejską (fatalnie zorganizowaną i drogą). Z centrum, w którym nic się nie dzieje - nie ma gdzie wyjść, posiedzieć, miasto umiera po godzinie 18. Z autami, które się wszędzie panoszą - tu panuje kult samochodów - podobno w Katowicach jest więcej aut, niż w Berlinie, a szukanie w centrum miejsca do parkowania to koszmar. Dobrze, że przynajmniej dworzec odremontowano (a właściwie zbudowano na nowo) i już nie straszy. Znacznie więcej sympatii mam do Bielska-Białej (to też część województwa śląskiego), bo to góry i piękne miasto. 

    Niestety jeśli chodzi generalnie o kulturę, to Katowice leżą - w porównaniu z innymi miastami, zwłaszcza Krakowem, czy Wrocławiem (o stolicy nie wspominając). I zwłaszcza w dziedzinie literatury. Rachityczne do tej pory Targi Książki, brak spotkań z pisarzami (jakoś zawsze Katowice omijają), o festiwalu książkowym, takim jak w Krakowie, Trójmieście, albo Poznaniu można tylko pomarzyć. Nikt tu nie przyjeżdża, chyba właśnie na zasadzie wymienianych wyżej skojarzeń: tu są tylko hałdy, kultury nie ma. Na przykład trasa promocyjna Olgi Tokarczuk: kilka razy Wrocław, kilka razy Warszawa, Łódź, Śląska oczywiście brak. Włodarze miasta najwyraźniej nie uważają kultury za coś istotnego, choć już mieszkańcy chyba mają inne zdanie - w wyborach projektów budżetów obywatelskich wygrywają te na zakup książek do bibliotek, za czym i ja głosowałam. Na biblioteki więc nie narzekam. Brakuje mi jednak nowej literatury rozgrywającej się na Śląsku: tu mogę wymienić tylko Dracha, bo już Czas beboka jest tak napisany, że do tych Katowic prawie tam nie ma i bardziej do nich zniechęca, a nie zachęca. 

    Dziś startują nowe Śląskie Targi Książki - choć wcześniej takie imprezy były u nas organizowane, to były bardzo słabiutkie, w porównaniu chociażby z targami w Krakowie. Tegoroczne targi reklamowane są jako "premierowe", więc mam rozumieć, że będzie to też nowa jakość. Zerknęłam na listę wystawców i program i wydaje mi się on całkiem przyzwoity, choć oczywiście na tak znamienite nazwiska jak w Warszawie, czy Krakowie liczyć nie możemy. Targi odbywają się nowym Centrum Kongresowym przy Spodku, a wstęp na nie jest bezpłatny (sic!).  Może się jutro wybiorę...

    4 komentarze:

    1. Udało się dotrzeć? Jak wrażenia?

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. A, całkiem całkiem. Targi były kameralne - nie tak duże, jak w Krakowie, ale wystarczająco. Ludzi też całkiem sporo. Nie byłam na żadnej konferencji, ale kupiłam jedną książkę z autografem i jedną podłapałam z wymiany.

        Usuń
      2. W takim razie cieszę się, że odwiedziłaś nasze stoisko. :)

        Usuń
      3. O tak, dobrze że było przy samym wejściu :)

        Usuń

     

    Ulubione

    About Me

    Moje zdjęcie
    Katowice, Śląsk
    Mól książkowy starej daty. Z urodzenia i zamieszkania Ślązaczka, choć serce ciągnie mnie w góry. Kocham przyrodę, ciepło i słońce. Zachwycają mnie krajobrazy południowej Europy, jestem italofilką. Uwielbiam koty i żałuję, że mam zbyt małe mieszkanie, by przygarnąć jeszcze co najmniej jednego. Najlepiej rudzielca :) Kontakt do mnie: joly_fh@gazeta.pl