• ...umysł zaś potrzebuje książek, podobnie jak miecz potrzebuje kamienia do ostrzenia, jeśli, oczywiście, ma zachować swoją ostrość...

    Ciała niebieskie


    Wstyd. Dlaczego dziadek Freji i Paula nie ma nogi? Co to znaczy, że stracił ją na wojnie? Czym była ta wojna? Dlaczego dzieciom się tego nie opowiada? Dlaczego nawet w szkole, na lekcjach historii, o Hitlerze i nocy kryształowej mówi się obok Martina Lutra i Ottona III, jakby to wszystko działo się dawno temu i nie miało związku z teraźniejszością. Co takiego działo się w Prusach Wschodnich w roku 1945, kiedy Niemcy czuli już na karkach oddech Armii Czerwonej? Jak Jo i jej córka, Renate zdołały uciec z tego piekła i uniknąć losu tych, którzy płynęli na Gustloffie? Jakie pamiątki przechowuje Jo po tamtych czasach i czemu się do nich nie przyznaje? O czym się tu nie mówi? I czy odwiedzając Polskę po latach, potomkowie niemieckich "wypędzonych" nie powinni jednak mieć świadomości, że gdyby nie Niemcy, Polska wyglądałaby inaczej? Co daje im prawo przyjeżdżania do Warszawy lub Gdyni i krzywienia się na tutejszą biedę, zgrzebność, brzydotę?

    Pamięć. Pamięć jest zawodna. Ale dziadkowie Freji żyją długo - wystarczająco długo, by wspominać czasy swojej młodości, tak z sentymentem, jak i zgrozą.  Zdążyli opowiedzieć jej historię ucieczki z Gdyni. Kilkudniowego stania na mrozie. Strachu przed nadciągającymi Ruskimi. Freya ma również własne wspomnienia, dzieciństwa z bratem-bliźniakiem, pierwszej miłości, wycieczki do Warszawy w poszukiwaniu swojej rodziny. Ona chce wiedzieć, co się wydarzyło, chce być świadoma dla następnych pokoleń. Zdałam sobie sprawę, że ja mojej babci nigdy nie pytałam o to, czym dla niej była wojna. Jak ją przeżyła i to, że straciła na niej męża i syna. Kiedy można było, byłam za mała, by o to pytać, w ogóle pewnie jeszcze nie wiedziałam, że było coś takiego, jak wojna. Nie rozmawiałam też o tym z mamą, ale ona była za mała, by coś pamiętać z tamtych czasów.

    Melancholia. W tym, o czym opowiada Freya tkwi potężna dawka melancholii, smutku, zwrócenia się ku przeszłości, oswajania się nawet z bolesnymi prawdami. Ale i spokoju - Ciała niebieskie nie są po prostu powieścią, w której wydarzenie następuje za wydarzeniem, sensacyjnym poszukiwaniem rodzinnych tajemnic. Tu zdarzenia raczej powoli się odsłaniają, obudowane całą masą szczegółów, poetyckich skojarzeń, niedomówień, przeżyć z wewnętrznego świata narratorki. Nic dziwnego, Freya jest meteorologiem, zafascynowanym chmurami, jej brat artystą - oboje są trochę oderwani od rzeczywistości, potrafią ją przetwarzać, pod jej powierzchnią dostrzegać to, czego nie dostrzegają inni. Narażeni są na smutek, depresję, ale mimo to układają sobie życie. Bo życie toczy się dalej, dzieci się rodzą, rosną drzewa, zniszczone miasta odbudowują się i za kilkaset lat to, co dziś nowe, będzie zabytkiem takim, jak te, które zostały zniszczone przez nazistów.

    Emocje. Niestety w tej książce są przytłumione. Ciała niebieskie poruszają o tyle, o ile. Nie jest to powieść nudna, ale sprowadza na czytelnika raczej spokój, wywołuje wspomnianą melancholię i zadumę, niż głębokie emocje. Freja bowiem opowiada wszystko tak, jakby starała się do tego złapać dystans, uciec do swoich stratusów i cumulusów. Dystansuje się również od najbliższych, od matki i ojca, do których zwraca się po imieniu. Nie daje się poznać. Bohaterowie tej książki pozostają dla czytelnika dosyć niewyraźni, stoją jak za szybą, nie można ich dotknąć. Są bardziej jakimiś konstruktami, niż realnymi postaciami, z którymi można się identyfikować. Zwłaszcza, że narratorka oraz jej brat to osoby raczej niekonwencjonalne. Jest to powieść "rozliczeniowa", lecz bardziej wzruszyła mnie opowieść o starości i umieraniu, o tym, jak ucieka życie, niż o wstydliwej wojennej przeszłości dziadków Frei.

    Metryczka:
    Gatunek: powieść obyczajowa
    Główny bohater: Freya i Paul
    Miejsce akcji: Niemcy
    Czas akcji: współcześnie
    Ilość stron: 256
    Moja ocena: 4,5/6

    Tanja Duckers, Ciała niebieskie, Wyd. Świat Książki, 2014

    Książka bierze udział w wyzwaniu Grunt to okładka

    3 komentarze:

    1. Przy takiej książce emocje powinny być wyraźniejsze. Ale i tak chętnie przeczytam.

      OdpowiedzUsuń
    2. A w ogóle mówi sie w tej powiesci o tym, czym byla wojna? Czy tez nagle pojawiaja sie nie wiadomo skad ci straszni "Ruscy" i przepedzaja dobrych Niemców? Bo ja uslyszalam kiedys taka opowiesc od pewnego Niemca...

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Nie, to jest książka rozliczeniowa, jest w niej tajemnica i tropienie tej rodzinnej tajemnicy

        Usuń

     

    Ulubione

    About Me

    Moje zdjęcie
    Katowice, Śląsk
    Mól książkowy starej daty. Z urodzenia i zamieszkania Ślązaczka, choć serce ciągnie mnie w góry. Kocham przyrodę, ciepło i słońce. Zachwycają mnie krajobrazy południowej Europy, jestem italofilką. Uwielbiam koty i żałuję, że mam zbyt małe mieszkanie, by przygarnąć jeszcze co najmniej jednego. Najlepiej rudzielca :) Kontakt do mnie: joly_fh@gazeta.pl